Na jeden z moich dni „pomiędzy” – wycofania i wracania do siebie (i po siebie) między przedświąteczną bieganiną a styczniową mobilizacją – wylosowałam takie zdanie.
Ze słoika z ważnymi słowami na specjalne okazje.
To okazje czucia zwyczajności życia w sposób wręcz dotkliwy – tak, uznaję je za ważne i specjalne, i takie, kiedy szczególnie potrzebuję stanąć przy sobie.
Mam taką myśl, że „tracenie czasu” na to, co się lubi, zasługuje na status codziennego rytuału, a nie czegoś tylko od święta.
To „porobienie sobie czegoś” – dobrze, by było różnorodne i pozwalało w różny sposób doświadczać życia.
Już niedługo opowiem Wam o grupie o rytuałach wspierających życie, a tymczasem życzę Wam przyjemnego eksplorowania tego, co lubicie sobie porobić.
I pamiętajcie o dobroci dla siebie
Małgosia
