„Deszczowy dzień” to niekoniecznie taki, w którym pada deszcz. Może być całkiem słoneczny albo sypać śniegiem.
„Deszczowy dzień” sprawia wrażenie, że zaczął się dziesięć tygodni temu i skończy za pół roku. Tego dnia zegarki stają w miejscu, w krainie bezczasu.
A czasem ruch wskazówek przekonuje nas, że zostaliśmy w tyle, utknąwszy na innej godzinie. W szarej godzinie, w której są problemy, ale nie ma rozwiązań. To, co myślimy, że zrobiliśmy głupio i pali nas wstydem, rośnie przed nami jak ciasto na drożdżach, wychodzi z miski i zajmuje całą kuchnię. Lęk podpowiada kolejne kadry z filmu, w którym to, co mogłoby najgorszego się stać, jest jeszcze gorsze.
„Deszczowy dzień” wita nas brakiem sił. Brakiem pomysłu. Uwagami w naszej głowie, dotyczącymi tego, jak powinniśmy teraz mieć i jak się czuć, które sprawiają, że nasze kroki stają się coraz powolniejsze.
Czajnik jest za daleko. Kontakty w telefonie zbyt odległe, by się połączyć. To dzień odłączenia.
W dodatku nie wiemy, co się stało i jak się stało, żeby się do siebie samych i świata podłączyć z powrotem.
Na warsztacie online „Lista na deszczowy dzień” będziemy się przyglądać sposobom wspierania siebie w takim momencie. Będziemy się na niego przygotowywać, by czekała w nim na nas miłość i dobroć.
Serdecznie zapraszam, na warsztat są dwa terminy – informacje i zapisy znajdziecie TU [KLIK].
M
A jeśli chcecie poczytać o opiekowaniu się trudnymi emocjami, to w sklepie jest Dziennik Uczuć [TU – klik].