To jest kartka z mini-ebooka „Lista uczuć i potrzeb na podstawie Marshalla Rosenberga”, który trafia w wersji elektronicznej na skrzynki uczestników warsztatu „Empatyczne dwójki”. Drugi z mini-ebooków to manual – krótki przewodnik po tym, czym jest empatia (a czym nie jest, choć tak ją często nazywamy) i jak wygląda struktura empatycznych dwójek.
Wybrałam ten cytat Rosenberga, bo dobrze oddaje kulturę urzeczawiania człowieka. Ignorowania tej jego części, która odgrywa potem decydującą rolę w procesie tzw. układania sobie życia. Bo to od kontaktu, jaki mamy z własnymi uczuciami, zależy nasza zdolność regulowania ich, czerpania z nich wiedzy, korzystania z ich wspierającej roli. A tego kontaktu nie jesteśmy w stanie nawiązać, jeśli nikt nigdy o to nie pytał. „Jak się czujesz?”. „Co czujesz w związku z tą sytuacją”. I tylko zostaje nam ćmienie, zesztywnienie mięśni, może ból głowy albo mdłości, rosnąca irytacja (nie wiadomo, skąd) lub po prostu pustka.
Chciałabym Was zapytać, jakich uczuć doznajecie, gdy ktoś Was pyta „Jak się czujesz?” albo „Co czujesz?”. Czy lubicie to pytanie? Czy jest jakaś różnica w Waszym nastawieniu w zależności od tego, jakie macie doświadczenia odnośnie ciągu dalszego? Czy są ludzie, którym odpowiadacie chętniej? Z czego to wynika?
No i jeszcze jedno pytanie: Co Wam daje nazwanie swoich uczuć? Co dla Was zmienia?
A jeśli macie ochotę poćwiczyć rozmowę o uczuciach, zapraszam serdecznie na warsztat 🧡 Szczegóły i zapisy TU [KLIK].
Bądźcie dobrzy dla siebie
M