Nie musisz dostać gorączki

Nie musisz dostać gorączki

Nie choruję na przedświąteczną gorączkę. Cieszę się, że udało mi się zadbać o taki Adwent, w którym z listy spraw odpadały po kolei rzeczy zbędne, na które nie mam sił, które nie służą, osłabiają zdolność bycia blisko siebie i innych. Odkrywam po raz kolejny, jak dobrze jest znajdować się w tym miejscu. Nie czuję, że muszę sobie zasłużyć na Święta wielkim sprzątaniem – i to zwłaszcza sprzątaniem tam, gdzie trudno znaleźć sposób i siły, by dotrzeć z porządkiem w ciągu roku. Jeśli w ciągu normalnych miesięcy nie jest to priorytetowe, to dlaczego miałoby zatruć ten szczególny czas, który jest tak bardzo krótki?

Nie czuję, że muszę wypruć sobie przysłowiowe flaki w kuchni, by wraz z wycieńczeniem i przeforsowaniem odebrać nagrodę, że dobra ze mnie matka i żona. Nie wysłałam kartek na Święta, za to napisałam jeden waży dla mnie list do osoby, która jest daleko, nie używa mediów elektronicznych, a którą znam od prawie dwudziestu lat. W Wigilię – zgodnie z napisanym przez siebie kalendarzem adwentowym – zamierzam czule pożegnać poczucie winy, wysyłając je na chłodne wakacje na Biegunie Północnym.

Nie zrobiłam wielu rzeczy, bo wiem, jaką zapłaciłabym za nie cenę. Może choroby, na pewno zaś ćmiącej w każdej części ciała irytacji. Pretensji do innych, że nie wzięli ze mną na siebie chomąta zadań, które nie mają naprawdę żadnego znaczenia, ale „trzeba”. Nie umiem już zgodzić się na świat, w którym czyste muszą być lampy, ale serce puste – bo „nie zawracaj mi głowy”, „nie teraz”, „pobaw się sam”, „nie płacz”. Świat, z którego zniknął kurz, ale wraz z nim także przytulanie, uśmiech, siedzenie razem na kanapie i oglądanie filmu. Świat, w którym nie można nie zrobić piernika, ale można za to swoich domowników zawstydzać, poniżać, krzyczeć na nich i rozstawiać po kątach – tak, że każdy wyobraża sobie filmowe kadry domowych scen, w których wycięto głos, by tego nie słuchać.

Zamiast wyścigu o medal najbardziej zaharowanej kobiety na Święta – podejmuję decyzje, jak być zwykłą Małgosią. Wrażliwą kobietą, która czasem się smuci, bywa nieporadna, ale umie też nazwać rzeczy ważne. Nie wiem, czy wszystkie decyzje są najlepsze, ale na pewno moje. Na początku grudnia ogarnęliśmy w rodzinie prezenty, zostawiając na koniec jakieś pojedyncze sprawy do uzupełnienia. Poprosiłam mojego Tatę o pomoc w malowaniu mebli, na które porwałam się zbyt optymistycznie – i dobrze było mi móc z nim zamienić słowo, gdy był w naszym domu. Zakupy spożywcze robiłam partiami, biorąc na wieczorne wycieczki – gdy w pobliskiej sieciówce zamierał ruch – naszą nastoletnią córkę, by łączyć gadanie razem z kupowaniem nie-na-akord. Spotykam się z bratem bliźniakiem, który przyleciał już w niedzielę z Anglii, i dobrze mi razem z nim spędzać czas.

Czy nic mnie nie uwiera? Skąd, mam swoje czarne dziury i trudne przeżycia, które sprawiają, że czekam na Jego przyjście tym bardziej. Czy czegoś się obawiam? Tak, martwię się, żeby nie zestresował mnie brak stresu. Bym w ostatniej chwili nie wpadła na szalony i niepotrzebny pomysł zrobienia więcej, niż mam na to siły. I już się cieszę na chwile w gronie bliskich.

Brak gorączki nie jest luksusem. Jest sytuacją, gdy można wybierać – i postawić na bliskość. Bardzo tego Tobie i sobie życzę w te ostatnie dni do Świąt – serdecznie Cię przytulając, zwłaszcza jeśli potrzebujesz usłyszeć, że naprawdę nie musisz robić wszystkiego. Naprawdę ważniejsze jest bycie w bliskości z innymi.

M

 

2 komentarzy

  1. Karolina

    Świetny tekst i świetny pomysł aby się ogarnąć wcześniej i nie mieć później gorączki – moje marzenie na przyszłość. W tym roku może aż tak zle nie było ale ja jednak nie przygotowuje świat jeszcze, bo moja mama tak świetnie gotuje, gdzie mi do niej, więc wszystko jeszcze przede mna. Jedyne co, to upiekłam piernik (bo tego nie spier…cze) i pomogę przy klejeniu pierogów – to jeszcze ogarniam i mogę robić. Chciałabym jej więcej pomoc ale obecnie jeszcze nie ogarniam nowego tegorocznego członka rodziny na tyle aby więcej się zaangażować. Ale dziękuję za ten tekst i pomysł. Będę o tym pamiętac mam nadzieję za rok, jak dożyje. Pięknych Świąt Pani życzę!

    1. Małgorzata Rybak

      Bardzo dziękuję za życzenia! Cudownie, że udało Ci się zostawić miejsce dla tegorocznego członka rodziny zamiast dla 12 potraw 🙂

Komentarze są zamknięte.