Porządki

O, jak się uśmiechnęłam do tego obrazka. Sprzątanie potrafi dawać złudzenie kontrolowania rzeczywistości – im mniejsze poczucie sprawczości mamy w różnych kwestiach, tym bardziej nieludzko święty staje się porządek (o sprzątaniu będzie przynajmniej jeden rozdział w powstającej książce o Adamie i Ewie planujących sobotę. I nie, to nie będzie w stylu Małgorzaty Rozenek).

Jasne, że przymus sprzątania bierze się skądś i by dobrze się poczuć z elastycznym podejściem do niego – potrzeba poznać, co spowodowało we mnie to sklejenie, że “aby było nam miło” wyraża się w pragnieniu “by wszystko lśniło”. Natomiast pomagają ćwiczenia praktyczne: nie zrobić czegoś kosztem siebie i innych i zobaczyć wtedy dwie rzeczy: jedną – że nic się nie zawaliło, drugą – że są inne sposoby na docieranie do momentu, że czujemy się ze sobą nawzajem dobrze, bezpiecznie i blisko.

Dobrego czasu na ostatniej prostej do Świąt. Weź nie sprzątaj, weź się przytul. 🙂

M

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *