Przemoc (każdego rodzaju, począwszy od fizycznej napaści, przez jej formę emocjonalną, aż po stałe naruszanie granic) dlatego jest tak niszcząca, że zostawia odbiorcę przemocy z przekonaniem, że to, co się stało czy dzieje, mówi coś o nim, nie zaś o sprawcy przemocy. To nie ktoś jest agresywny, i nie ktoś inny nie widzi moich granic, ale to moje życie jest bez wartości. To ja nie mam nic do powiedzenia. To ze mną jest coś nie tak. Bywa to tak oczywiste, że ktoś może nawet nie wiedzieć, że doświadczył przemocy.
Dlatego jeśli chcemy odkrywać prawo do życia we własnych granicach i umieć komunikować je otoczeniu, potrzebujemy zająć się przemocą, jaka w nas mogła zostać. I cicho do nas mówi, z dnia na dzień, swoje trujące pozdrowienia. „Ale jestem głupi”. „Wiadomo, nic ze mnie nie będzie”. Tak trudno kochać, słysząc ciągle jej głos. Napisałam o tym TUTAJ [KLIK].
M