Chaos w głowie, irytacja, zmęczenie, poczucie przytłoczenia. Albo coś innego: smutek, poczucie zagubienia, dezorientacja. „Źle mi, ale nie wiem czemu”. Znacie takie stany? Wiecie, co wtedy robicie, jak reagujecie?
To może teraz z innej strony. Pomyśl o kimś innym niż ty. Ktoś bliski nie umie sobie znaleźć miejsca. Może wyrzuca z siebie jakieś narzekanie na wszystko. A może przeciwnie, zamyka się w sobie. Może w inny sposób pokazuje, że przeżywa coś trudnego.
Dziecko, które nie może zabrać się do lekcji, albo do poskładania rzeczy z podłogi. My, kiedy nie potrafimy zacząć albo skończyć czegoś.
W swojej wędrówce przez poszukiwanie dróg, na których można spotkać człowieczeństwo, znalazłam piękne pytanie: „czego potrzebujesz?” Stałam się na nie tak wrażliwa, że słyszę je i wyłapuję w różnych sytuacjach. W domu, na sali szkoleniowej, w moim myśleniu o sobie, kiedy sama nieraz nie wiem, jak sobie pomóc. Pisałam o tym pytaniu wczoraj w newsletterze [TU można go pobrać]. Kiedy mąż wraca z pracy i widać, że wszystkiego jest za dużo na raz i lada moment zeświruje na styku światów praca-dom, pytanie „czego potrzebujesz?” (w odróżnieniu od osądów i domniemań) otwiera drogę porozumienia. Kiedy żona przewracając się o własne nogi próbuje jednocześnie porządkować notatki do pracy, gotować, wycierać dzieciom nosy i ogłaszać całemu światu, że jest niesprawiedliwy – pytanie „czego potrzebujesz?” wyrywa ją z automatyzmu tego wszystkiego, co „musi” i zwraca ją własnemu sercu.
Ogromnie lubię to dopowiedzenie, które po nim następuje. „Czego potrzebujesz, żeby się zresetować i móc być z nami?” „Czego potrzebujesz, żeby aktualne działanie tak cię nie przytłaczało?” „Synku, czego potrzebujesz, żeby zacząć składać klocki z podłogi?” „Czego potrzebujesz, żeby zacząć odrabiać zadanie domowe?” Odpowiedzi będą przeróżne: „potrzebuję zwolnić”. Albo „potrzebuję wiedzieć, że dam radę”. Albo „potrzebuję usiąść na 15 minut w zupełnej ciszy”. Lub też „potrzebuję pomocy”.
W odróżnieniu od złotych rad, połajanek i kazań – to pytanie to wyraża szacunek i wiarę w drugiego, że sam jest w stanie zorientować się we własnym świecie. Trzeba tylko stworzyć na to przestrzeń.
Małgorzata Rybak
Dobre! Dzięki.
dzięki!