Z naszych wszystkich dzieci najlepiej ma Pawełek. Szczęściarz, który ma pięć lat, więc nie dostaje kilkudziesięciu maili tygodniowo na librusie. On jeszcze wie, że potrzeba rozwoju jest tak naturalna jak oddychanie. I że można ją zaspakajać na wiele sprawiających radość sposobów. I że oddychania się nie ocenia, bo wtedy nawet jego może się odechcieć.
Dlatego nadal żywa jest w nim ciekawość świata. Zapragnął mieć kącik do majsterkowania, ale te w sklepie były bardzo drogie, więc mąż postanowił zbudować mu taki z różnych znalezisk. Pawełek spędził w nim pół dnia. Na dworze.
Nasze starsze dzieci nie mają tyle szczęścia. Zdalna szkoła oznacza bowiem siedzenie. Siedzenie godzinami. W sumie wtedy, gdy była w realu, też była głównie siedzeniem. W czasie, gdy większość szczegółowych informacji jest na jeden klik, nadal nauczyciele wierzą, że ma sens wkuwanie ilości kwintali z hektara w latach 2000-2010 w poszczególnych krajach Azji. I ma sens sprawdzian z fauny i flory w 38 parkach narodowych Polski, nawet jeśli żadnego z nich się nie widziało na oczy.
Szkoła specjalizuje się w odcinaniu od ciała. Przez siedzenie w ramach dzwonków. Pisanie pod linijkę. Rywalizację na wuefie, w ramach której ciało przestaje być przyjazne, pomocne i własne, a staje się oceniane i ciągle niewystarczająco dobre.
Razem z ciałem giną uczucia. Nawet jeśli kilkaset kilometrów dalej lodowiska są zamieniane w kostnice, trzeba napisać sprawdzian. Trzeba przeczytać z książki, odpowiedzieć na pytania w punktach w zeszycie, zrobić zdjęcia i odesłać.
Razem z uczuciami – zabija się relację. Nie ona, poza nielicznymi przypadkami, jest bazą do nauki, wyjaśniania trudności, poszukiwania rozwiązań. Uczeń, który nie rozumie to kłopot.
Szkoła nie stała się nieludzka dzisiaj. Dzisiaj tylko bardziej to widać.
m
#bliskaszkoła #bliskidom #bliskieciało
Jak nas się cieszę, że najstarszedziecko mam w 1 klasie;) z normalną nauczycielką, która raz na tydzień wysyła maila z zadaniami – ile dzieci dadzą radę. Niewielki procent trzeba odsyłać;) a tak bawią się na podwórku.
ma to dla mnie największy sens teraz 🙂