To, jak przeżywamy siebie samych – jako kobiety i jako mężczyźni – ma wielki wpływ na to, jakie tworzymy wzajemne odniesienia. Napisałam o toksycznym modelu męskości i o połamanych relacjach z ojcami, które go wzmacniają [KLIK]. A pozytywnie? Pomaga myślenie o tym, że mamy wspólne fundamentalne ludzkie potrzeby, spośród których jedne przeżywamy w danym momencie jako ważniejsze, inne mniej. I możemy też mieć zupełnie różne strategie ich zaspakajania.
Tak, budzi mój sprzeciw odmawianie mężczyznom prawa do posiadania tych ludzkich części, jakie umożliwiają bliskość i tworzenie więzi. Myślę, że dla nich samych presja toksycznej męskości może być ciężarem.
Z pozdrowieniami z przeziębieniowych czeluści
M
Jestem pod wrażeniem. Świetny tekst.
Dziękuję za podzielenie się! To dla mnie cenny sygnał z męskiej perspektywy.