Tym, co nie mogą zasnąć

Tym, co nie mogą zasnąć

To jedna z moich ulubionych opowieści tej jesieni. Opowieść nie tylko napisana, ale i namalowana przepięknymi ilustracjami, w których troska i ciepło zawarte są w każdej kresce (tak, tak, przy okazji kupowania książek najmłodszemu, zaopatruję i siebie przebogato w literaturę bardzo dziecięcą, która troszczy się o także i mój dobrostan).

To historia popielicy, która nie umiała zapaść w sen zimowy. Słuchała rad i patentów innych zwierząt, które zasypiały jedno po drugim. I bardzo się bała, że jest z nią coś nie tak.

To dla mnie taka znacząca opowieść czasu pandemii, gdy tej jesieni (i zaraz zimy) wszystko jest inaczej niż zawsze. Niektórym się wydaje, że to wszystko im się śni i trudno w tym złapać poczucie realizmu. Niektórym z przebodźcowania i braku odmiany w otoczeniu – zasypianie przychodzi z trudem. I w tym wszystkim, co najgorsze, podobnie jak popielica zaczynamy myśleć, że to z nami jest coś nie tak. A nie, że takiego czegoś to jeszcze nie było. I że to jest trudne. I że nasze organizmy cały czas muszą w tle procesować i poczucie zagrożenia, i niepewność, i bezradność, i tak wiele zmian, jakie zaszły w naszej codzienności – u każdego trochę podobnie, ale też w różnych sprawach zupełnie inaczej.

Gdy wszyscy śpią, popielica znajduje własny sposób na przetrwanie zimy. Ponieważ nie umie zasnąć, podejmuje decyzję, że będzie robić same fajne rzeczy, które najbardziej lubi. I otulona tymi marzeniami – zasypia.

Wierzę, że dwie rzeczy mogą być teraz pomocne. Wspomnienia dobrych, pięknych chwil w słoikach na zimę i myśli, co zrobimy, gdzie pójdziemy, z kim się spotkamy, jak to wszystko się skończy – tak jak to wymyślił mały futrzak z bajki. Kiedy w końcu udało mu się przestać myśleć o sobie, że to z nim jest coś nie tak.

I myślę, że będzie to miało jeszcze większą moc, gdy i wspominać, i marzyć o przyszłości, będziemy razem.

Bądźcie dobrzy dla siebie 💚

m

„Historia małej popielicy, która nie mogła zasnąć”, Sabine Bohlman, Kerstin Schöene, Wydawnictwo Mamania