Wewnętrzny opiekun

Wewnętrzny opiekun

Spodobało mi się odkrycie, że w obchodzone kilka dni temu święto Aniołów Stróżów pokrywa się z datą Międzynarodowego Dnia Empatii. Pomyślałam, że to tym bardziej chroni przed zapędzeniem się w mało wspierające sensy słowa „stróż”. Bo nie każdy stróż to anioł. Jeśli taki stróż myśli o nas źle, to pilnuje jak policjant, nieżyczliwy sędzia, krytyk.

Wiele ogromnie ciekawej dyskusji w sieci zainspirowała Agnieszka Stein swoją myślą, że „wewnętrzny krytyk to też opiekun, tylko taki, który ma gorszy dzień”. Że zależy mu na nas, ale wyraża to w sposób, który nas nie wspiera. Gdy widzę u siebie, jak potrafi dołożyć, to rozumiejąc jego dobre intencje – wiem, że mnie osłabia. Zużywa energię. Odbiera nadzieję. „Znowu powiedziałaś coś głupiego”. „Ty nic nie umiesz ogarnąć”. No. Po takich wyrazach jego troski nie ma sił już na nic. I dużo potrzeba czasu, by się połapać, o co mu chodzi, dlaczego się tak rozgadał. Innymi słowy, dlaczego jestem tak na siebie zła.

I myślę sobie, że bardzo potrzeba w środku mieć zainstalowanego takiego anioła – empatycznego opiekuna. Który będzie podpowiadał, co mi służy. Jak pomyśleć o sobie dobrze, a nie źle. Jak brać odpowiedzialność za swoje działania i pytać, co mogę zrobić, żeby coś naprawić, zamiast tonąć w dokopywaniu sobie, że „to wszystko moja wina i przeze mnie”. Który podpowie, jak się opiekować sobą, by starczało zasobów na ważne sprawy. Który stanie przy moich granicach i nie pozwoli ich naruszać. Który będzie chronił przed oskarżeniami.

Dlatego choć rozumiem rolę wewnętrznego krytyka, bardzo potrzebuję także anioła. Tego, który kocha, wspiera i chroni. Zwłaszcza gdy krytyk ma szczególnie zły dzień. 🙂

m

#bliskosiebie #bliskodrugiego