Po to, by relacje naprawdę nas wspierały i wyrywały z objęć osamotnienia, potrzebują być wzajemne. Johan Hari, autor poruszającej książki „Lost Connections” (ukazała się też w języku polskim), zauważa, że część z nich takimi nie jest z natury. Pielęgniarka w szpitalu opiekuje się pacjentem, ale odwrotnie to już nie. Myślę, że z pewnością są relacje, których odwracanie jest wysoce szkodliwe – jak pomysł, by małe dzieci opiekowały się rodzicami, bo to obciąża na całe życie pomieszaniem, kto jest kim.
Gdy jednak relacje są równe – potrzebują być wzajemne. Nikt nie jest na dłuższą metę zdolny tylko dawać wsparcie. I w drugą stronę: jeśli w relacji ktoś wybiera bycie jedynie „pomocnym Piortusiem”, który sam niczego nie potrzebuje, także nie rokuje to bliskości. Jak mieć więź z kimś samowystarczalnym, kto tak wszystko świetnie sam sobie ogarnia i nikogo „nie obciąża sobą” – że dochodzimy do wniosku, że w sumie to nie ma różnicy, czy jesteśmy obok, czy nie.
Jasne, że większość z tego dzieje się bez naszej świadomości. To, w jaki sposób wchodzimy w relacje, wynika z naszej najdalszej historii i wzorców bliskości kształtowanych od małego. I choć nie do końca wiemy, dlaczego tak trudno w naszym życiu o wzajemność, dość łatwo będziemy odczuwać skutki tych nieadekwatnych pomysłów na bliskość. Bo relacje niewzajemne nie są w stanie nas nakarmić. Potrzebujemy i przyjmować wsparcie, i czuć swój wkład w życie drugiego człowieka.
A ja znowu zapraszam na warsztat online o „empatycznych dwójkach” – o formie kontaktu, w której wzajemność jest podstawą. Na nią się umawiamy, ją chronimy, zabezpiecza ją struktura takiego spotkania. Podczas warsztatu przejdziemy przez wszystkie kroki, jakich potrzebuje dawanie i przyjmowanie empatii. A to, czego nauczymy się na warsztacie (i potem będziemy pogłębiać w zamkniętej grupie na FB), możemy także wykorzystywać do budowania i pogłębiania bliskich relacji w naszym życiu.
Informacje o najbliższym warsztacie (w środę 28 kwietnia) znajdziecie TU [KLIK].
Bądźcie dobrzy dla siebie <3
M