Zamrożone uczucia

Zamrożone uczucia

W „zły dzień” mamy skłonność wierzyć, że przyszedł do nas taki nieogarnięty i rozmontowany, bo zrobiliśmy coś złego albo coś z nami jest nie tak. Bo przecież „powinno być inaczej”. Pomiary efektywności robią nam w taki dzień jeszcze gorzej, ponieważ zajmujemy się poganianiem siebie, nie widząc, że leżymy na chodniku i potrzebujemy najpierw pomocy, by wstać i nabrać sił.

Jedna z uczestniczek warsztatu „Lista na deszczowy dzień” powiedziała na koniec, że to ogromna ulga, wiedzieć, że dołki mają zawsze jakieś przyczyny.

Tak, mechanizmy naszej regulacji emocjonalnej są bardzo mądre. Chronią nas ze wszystkich sił, choć robią to tak, jak nauczyły nas tego dawne okoliczności.

Jeśli priorytetem zawsze było w domu ustalenie winnego, szukamy winnego. Jeśli zasadą było zaciskanie zębów – zaciskamy. Aż już bardziej się nie da. Nieraz jako ostatnia pojawi się dopiero myśl, że potrzebujemy wsparcia.

Jedną z przyczyn dnia, w którym nie mamy siły na nic, czujemy, że jest nam źle albo ogarnia nas dojmująca pustka – są zamrożone uczucia. Do strefy zamrożenia, najmniej sprzyjającej rozkwitowi życia, nikt zaś nie wpada przecież na własne życzenie.

Żeby dotrzeć do zamrożonych uczuć, potrzebne mogą być różne rzeczy. Będziemy ich szukać na warsztacie  „Lista na deszczowy dzień”14.01.[KLIK], na który Was gorąco zapraszam. 🧡

Gotowa jest też strona e-booka „Dziennik uczuć” [KLIK], który stanowi krótkie kompendium obsługiwania trudnych uczuć (72 strony). Może być albo początkiem drogi do spotykania się z własnymi uczuciami, albo podręcznym zestawem „pierwszej pomocy” gdy pojawia się lęk, smutek, złość, bezradność albo wstyd.

Ściskam Was w te pierwsze dni stycznia, dbajcie o siebie i bądźcie dla siebie dobrzy 🧡
M