To jest obrazek, który wiele dla mnie mówi o roli kojenia emocji nie tylko w życiu dziecka, ale każdego człowieka. ❤️
Gdy dziecko płacze czy w inny sposób doświadcza emocjonalnego cierpienia, świat miewa na to rozmaite propozycje.
„Zobacz, ptaszek leci!”
„Masz tu cukierka”.
„Wcale nie boli”.
„Przesadzasz”.
Słyszałam i o takich – że „jak ci przyłożę z drugiej strony, to dopiero zobaczysz, co to znaczy boleć”.
I jeszcze taki pomysł, że „najlepiej nie zwracać uwagi, to samo przejdzie”.
Łatwo się domyślić, że te strategie nie mają szans ani przynieść dziecku ukojenia, ani nauczyć go, jak można opiekować się swoim bólem.
Siegel i Bryson opisują dwa możliwe skutki braku ukojenia: pierwszy, to nasilenie się cierpienia i przeżywania cierpienia. W dorosłym życiu można po prostu trwale doświadczać psychicznego bólu w reakcji na wiele bodźców i nie umieć sobie z nim poradzić.
Drugi – to odcięcie się od uczuć. Zaprzeczanie ich istnieniu. Utrata wrażliwości na to, co się dzieje we mnie, i w konsekwencji empatii wobec innych ludzi.
Jako dorośli możemy mieć podobne pomysły na ukojenie, jak te „dobre rady” z dzieciństwa. Może już nie ptaszek leci, ale leci rolka seriali, stron www, zdjęć i tylko gdyby ktoś zapytał, co widzieliśmy ostatnio, trudno w sumie powiedzieć. Może w pamięci ciała został „cukierek” dla odwrócenia uwagi od bólu. Może pamiętamy metodę „niezwracania uwagi, to samo przejdzie” i o dziwo nie przechodzi, ale zasklepia się i zmienia w gorzki cierń. A może nadal mówimy sobie „przesadzasz”, „nic się nie stało”, „samo przejdzie” lub dowalamy sobie z drugiej strony, by ból karania siebie uśmierzył ten pierwotny, którym nie udało się zaopiekować.
I wtedy warto sobie przypomnieć, że kojenie emocji możemy zacząć od tego, co na obrazku. „Widzę, że cię boli”. „Widzę, że to trudne”. „Jestem przy tobie”. „Możesz płakać”. „Jestem obok”. „Czego potrzebujesz…?”.
Bądźcie dobrzy dla siebie ?
m