Marzenia chłopca ukrytego w tacie

Oglądałam niedawno film „Narodziny gwiazdy”. Dla mnie to przede wszystkim opowieść o noszonej w sercu ranie po braku takiej relacji z ojcem, która mogłaby nakarmić dziecko. I ono zostaje głodne. Tak głodne, że żadna ilość whiskey i piwa, ani wciąganego nosem proszku i tabletek, tego głodu miłości, bezpieczeństwa i więzi nie zaspokoi.

Widzę też taki trend w myśleniu o ojcostwie, jaki nazwałabym pomnikowym. Że bycie tatą to stanie się kimś doskonałym, wspaniałym, jakimś bliżej nieokreślonym „wzorem męskości”. I cała uwaga właściwie skupia się na mężczyźnie odgrywającym rolę ojca, nie zaś na dziecku ani na relacji z nim.

O tych dwóch rzeczach dzisiaj piszę w tekście dla Aletei [KLIK]. Oryginalny tytuł był o prośbach małego chłopca ukrytego w sercu dorosłego taty ❤️ Ale jestem pewna, że i ten malec w tacie, i to dziecko, które przed nim staje i mówi do niego „Tato”, proszą o te same rzeczy…

Bądźcie dla siebie dobrzy – Tatowie, którzy czytacie 💚

m

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *