Złość, która krzywdzi

Zachęcona recenzją Anny Sosnowskiej, redaktor naczelnej portalu Aleteia Polska, oglądałam ostatnio brytyjsko-amerykański mini-serial z Benedictem Cumberbatchem pt. Patrick Melrose. Ktoś w komentarzu do tego tekstu napisał, że każda scena tego filmu boli – i nie pomylił się. Film pokazuje w ogromnie inteligentny i bardzo poruszający sposób, jak trauma z dzieciństwa niszczy dorosłe życie człowieka. Rozkłada na części pierwsze samotność ofiary, stygmatyzującą izolację, gniew i emocjonalny ból, będący echem krzywdy przez kolejne dekady.

Głównego bohatera poznajemy, gdy stacza się na dno jako człowiek uzależniony od niemal wszystkiego, co może stać się nałogiem. W tle jednak poznajemy go także jako małego chłopca, molestowanego przez ojca, który znęca się nad nim psychicznie i fizycznie. Film jest trudną, ale i ogromnie mądrą refleksją nad życiem, rodzicielstwem, więziami. Przez destrukcję przeziera nadzieja, że bohater w końcu przyjmie pomoc, poradzi sobie, odrodzi się. Wypowiadając swój ból – zamiast uciekania od niego. Przygarniając siebie – zamiast odrzucania siebie samego i wszystkich wokół. I ucząc się życia na nowo – by odebrać ojcu władzę nad swoją dorosłością.

Ale chciałam nie do końca o tym. Poruszyło mnie w tym filmie zdanie, wypowiadane przez ojca Patricka, gdy jego syn biegnie przez ogród: “To dziecko jest nieznośne”. Jednak wiemy, że to wewnętrzny świat starego okrutnika jest nie do uniesienia, a dziecko jest zwykłym, ciekawym świata, spokojnym chłopcem.

Zastanawia mnie od dawna złość jako nierozpakowana przesyłka własnego upokorzenia, którą dorośli “podają dalej” dzieciom. Gdy niektórzy nadal walczą o usankcjonowanie prawa do “klapsów”, jestem przekonana, że złość wyładowywana na dzieciach najczęściej ma źródło we własnych przeżyciach (lub jest skutkiem wychowawczych błędów) i nigdy nie będzie czymś “sprawiedliwym”.

O tego rodzaju złości, która krzywdzi dzieci, napisałam tekst dla portalu Aleteia Polska [KLIK]. Jeśli zaś interesuje Was coś więcej na temat serialu Patrick Melrose, recenzja Anny Sosnowskiej jest dostępna TU [KLIK]. O tym, że sam czas nie leczy ran i czego potrzeba, by odrodzić się po krzywdzie, pisałam niedawno TU [KLIK].

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *