Ze złością jest tak, że gdy nie umiemy jej przeżywać, możemy wpadać w błędne koło. Od poczucia bezsilności (kiedy się nam „zbiera”), do poczucia hipermocy (gdy wywalamy drugiemu człowiekowi „wszystko”).
A ponieważ kłótnie podrywają wzajemne zaufanie, doświadczamy dodatkowego ciężaru osłabienia relacji. Jadą i po poczuciu własnej wartości osoby, do której agresja jest adresowana, ale i też i nadawcy raniących komunikatów. Bo kiedy wyzłaszczamy się strasznie na kogoś, nie zachowujemy się najczęściej w zgodzie z jakościami, jakie chcielibyśmy uosabiać (opanowania, jasności myślenia, mądrości życiowej, skuteczności w działaniu). Najczęściej też kłótnia nic nie przynosi.
Złość, z którą sobie nie radzimy, niszczy i rani. Złość, która staje się coraz bardziej naszą własną, dodaje nam siły i pomaga dokonywać mądrych wyborów. Mówić „nie”, rezygnować z wchodzenia w rzeczy, które nam nie służą, znajdować rozwiązania sytuacji patowych. Bo złość mówi, że coś potrzebuje się zmienić.
Dlatego serdecznie zapraszam na warsztat o złości już 15 października. Nie będziemy tam się uczyć liczyć do stu, ale poznamy kilka narzędzi, które pomagają na co dzień zaprzyjaźniać się ze swoją złością i czerpać z jej mocy – nie krzywdząc ludzi, na których nam zależy.
Serdecznie zapraszam 💚. Więcej informacji i zapisy znajdziecie TU [KLIK].
Małgosia
Fot. Nathan Lindahl / Unsplash