Dlaczego brak kontaktu ze złością tak nam nie służy

Dlaczego brak kontaktu ze złością tak nam nie służy

Brak kontaktu z własną złością prowadzi nas w dwa miejsca. Jedno z nich – to takie, w którym nie reagujemy na to, co się dzieje, zgodnie z naszym wewnętrznym kompasem. Zgadzamy się na rzeczy, które nam nie odpowiadają („Eee, w sumie może być”). Przystajemy na niewygodne albo niemożliwe do spełnienia oczekiwania – swoje lub innych („Jakoś to będzie”). Bierzemy na siebie za dużo („Inni mają gorzej”). Tworzymy grafiki i plany zadań, przy których Piramida Cheopsa wydaje się maleńką konstrukcją („To nic takiego”).

Drugie miejsce, w które zabiera nas brak kontaktu z własną złością, to jej niekontrolowane wybuchy. Coś, co niektórzy nazywają nieadekwatnym, przesadnym reagowaniem na sytuacje i zachowania innych. Oczywiście złość w nas wcale nie przesadza. Tyle już wcześniej próbowała nam samym powiedzieć, że w końcu używa detonacji. Niestety wtedy jest już trochę za późno, byśmy się połapali, o co jej chodziło, a pierwszymi osobami, które się dowiadują o naszej złości są inni ludzie. Nie my sami.

Podczas kursu „OSWOIĆ ZŁOŚĆ” opowiem, dlaczego oba miejsca, o których dziś piszę, nie są wcale odległe od siebie. Będziemy też uczyć się, w jaki sposób możemy wchodzić w kontakt z własną złością. Będą temu towarzyszyły proste, praktyczne ćwiczenia.

Serdecznie zapraszam – informacje i zapisy znajdziecie TU [KLIK].

Bądźcie dobrzy dla siebie <3

M