Byśmy czuli się żywi

Byśmy czuli się żywi

Nie wiem jak się zarabia wszystkie pieniądze świata. Wiem, że ponieważ dorosłe życie niesie ze sobą dorosłe zobowiązania, praca jest w nim koniecznym kawałkiem. Także dlatego, że umożliwia wkład w rzeczywistość, w życie innych ludzi i aktualizację talentów.

Śniła mi się dziś przyjaciółka, z którą od dłuższej chwili nie mam kontaktu – spotkałyśmy się przypadkiem w galerii handlowej, objęłyśmy się i bardzo płakałam.

Bo przytulenie rozpuszcza tyle napięcia. Bo uwalnia to, co trzymamy. Jak się przytulisz i poczekasz w milczeniu na słowa, one zawsze popłyną z głębin.

W przytuleniu i ciszy nie będziesz gadać bez sensu. Poczujesz, że drugi człowiek ma serce, które bije, oddech, który łączy go z jego życiem.

Że to, co Twoje, może być szczere i prawdziwe, a jednocześnie tak opakowane – jak prezent – by drugi mógł to pomieścić.

Nie przytulamy się za wiele, bo sprowadziliśmy w naszej usztywnionej kulturze przytulenie do przereklamowanych romantycznych więzi z mitycznymi „drugimi połówkami”.

Dlatego tylu ludzi chodzi po świecie głodnych dotyku. Głodnych więzi.

Takich, w których jest tylko miejsce na „Hej, znowu leje, niech to szlag!”. I takich w których jest miejsce na opowieść o życiu.

Wszystkie są ważne.

Choć moja przyjaciółka przyszła do mnie tylko we śnie, obudziłam się z poczuciem, że jestem żywa w środku.

O więziach więc rozmawiam dziś ze sobą i z Rupi przy porannej kawie – i z Wami.

Małgosia

Najbliższe „Kręgi Kobiet z Czułą Przewodniczką” we Wrocławiu będą o kontakcie. O tym jak go czynić znaczącym i karmiącym. Dwie daty do wyboru, 18.10. (piątek) i 22.10. (wtorek).

Fot. Wiersz z tomiku Rupi Kaur dom ciało.