Jezus zabiera swoje ciało do Nieba.
Rozłąka duszy i ciała może być tylko tymczasowa, tak ono jest drogie i ważne. Ciało to ja. Część mojej tożsamości.
W „The Chosen” przejęło mnie do głębi ucieleśnienie Jezusa. Jak bardzo mieszka On w swoim ciele. Jak wiele doświadcza w nim swobody. Jak śmieje się, wbiega do wody, wzrusza, irytuje, świętuje. Je i pije. Doświadcza zmęczenia, że tylko można paść.
Przez ciało komunikuje tak wiele ludziom, którzy do Niego przychodzą. Mógłby deklarować, ogłaszać i jak tak wielu ludzi naszej kultury żyć w swojej głowie. Bezdotykowo, bezcieleśnie, w obumarciu życiowych funkcji, które trzeba zepchnąć kąt.
Wypchać z własnej świadomości.
A jednak nie. Twórcy filmu pokazali taki ogrom czułości i kontaktu, jaki przechodził przez ciało Jezusa. On ludzi dotyka. Bierze w ramiona. Przytula. Całuje. Obejmuje ramieniem.
Jak ogromnie jest On uziemiony.
Uziemienie to sytuacja, gdy ciało może być w rozluźnieniu, bo wie, że ziemia pod nogami je utrzyma.
Jak bardzo w tym uziemieniu musiała być ważna relacja, jaką miał ze swoją mamą, która zresztą ten serial także pokazuje w tylu poruszających odcieniach. „אמא”- „ima” – mama. Tak do niej mówi. Ile razy ciało Jezusa musiało być przez Nią trzymane, że wie, że grunt nie osunie się spod Jego stóp.
Nie wiem, co poszło nie tak, że do chrześcijaństwa tak bardzo wdarł się motyw pogardy dla ciała. Opowiadałam w live’ie z Paulą Tyjewską, że sześć lat temu po raz pierwszy zapisałam tezę – w swoim pierwszym programie rozwojowym dla mam – że to, na ile kochamy własne ciało, jest miarą miłości, jaką obdarzamy siebie.
Po latach dodałam, że jeśli nie wiadomo, co to znaczy, to można je traktować jak dziecko (przy okazji zresztą serdecznie zapraszam do grupy rozwojowej online „Wewnętrzne dziecko”).
Jezus zabiera swoje ciało do Nieba. Jakby to było zabierać swoje ciało dzisiaj wszędzie, dokądkolwiek się udajemy? Słyszeć je, troszczyć się o nie, pokazywać mu piękne rzeczy, dawać mu dobre doświadczenia?
Z życzeniami dobroci dla siebie
Małgosia
Serial można oglądać za darmo na stronie mu dedykowanej TU [KLIK].
Fot. Youtube