Co u Ciebie słychać?

Z racji wrześniowego zawirusowania systemu rodzinnego, szukając oddechu poszłam niedawno na wieczorny spacer. Nad Toporek.

Toporek to rzeczka, o której istnieniu nie wiedziałabym, gdyby nasza córka jej nie odkryła (po naszej wprowadzce tutaj pięć lat temu) i nie założyła z koleżankami „Bandy Znad Toporka”. Przechodzień powiedziałby: zarośnięty rów o maksymalnej szerokości jednego metra. I gdy wchodzę na mostek, niosąc w sobie jeszcze szum wszystkich dialogów wewnętrznych z całego dnia, tak go widzę. Szerszy od zwykłego rów, w którym stoi woda. I gdy cicho sobie stoję, zaczynam najpierw słyszeć. Wszechogarniający koncert świerszczy. Potem głosy żab. Wreszcie płynięcie ciurkiem wody, która wydawało się – że stoi w miejscu. Zaczynam widzieć jej ruch i bladą tarczę księżyca nad horyzontem. Na końcu, dopiero może po dziesięciu minutach – czuję niezwykły zapach tego miejsca. Zapach mokrego sitowia.

I myślę, jakie to podobne to połapania się w tym, „o co mi chodzi”. Przy wszystkich mitach o multitaskingu, przy zbieraniu w siebie niezliczonej ilości bodźców i reakcji na rozmaite sytuacje – można tracić rozeznanie, o co mi chodzi. Czemu jestem zła, czemu jak ciężki zwierz siada mi na mostku przygnębienie, czemu chce się płakać albo wybuchnąć, a innym razem system się wyłącza i odmawia współpracy, scrollując fejsa albo oglądając w sieci sukienki.

Potrzeba zabierać siebie na spacer i dawać dochodzić do głosu temu, co w sobie nosimy. Świerszczom i żabom. Delikatnym listkom trawy, które może coś zdeptało. Potrzeba dawać im przestrzeń, by wybrzmiały. „Poczułam złość, gdy…” „Poczułam żal, bo zależało mi na…” „Poczułam się bezsilna z powodu…”. I pytać siebie: to na czym Ci zależy? Czego chcesz? Co potrzebujesz zostawić? Na co nie masz teraz wpływu? Na co – przestrzeni? Co możesz zrobić naprawdę, by było łatwiej?

Bo jak tego sami ze sobą nie przegadujemy, zaczynamy rozmawiać z otoczeniem językiem, którego albo nikt nie słyszy, albo nie rozumie.

m

#bliskosiebie #bliskodrugiego #okruchycodzienności

Fot. Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *