W pierwszym dniu po urlopie łapię to, czego nie zdążyłam zrobić, zanim on się zaczął. Nie zdązyłam Wam napisać, że z radością zapraszam Was na pierwszy warsztat w języku angielskim, podczas którego przyjrzymy się swoim potrzebom, ponazywamy je, posprawdzamy, jak się mają. I poszukamy strategii na to, by mogły zostać w naszym życiu nakarmione bardziej.
Na warsztacie materiały będą dostępne w dwóch językach: po polsku i angielsku. Będą nam też towarzyszyły „glosariusze” (możliwe, że wymyślam to słowo teraz, kalkując je z angielskiego „glossary”, a możliwe, że istnieje i dobrze się ma również w języku polskim), czyli słowniczki. Więc nie chodzi o rozmowy na poziomie uniwersyteckim, ale o zabawę i skorzystanie z narzędzia, które bardzo zmienia perpsketywę – a jest nim zmiana języka, jakim się posługujemy.
Warsztat zaplanowałam na czwartkowy wieczór, 28.lipca. Jeśli interesuje Was inny termin, proszę, zostawcie w arkuszu zapisów swoje dane, z zaznaczeniem, że chcecie dostać powiadomienie o warsztacie w innym terminie. Jestem bowiem ciekawa, ile osób ma równie wielką ochotę jak ja na tę formę zatrzymania przy własnym życiu i w poczuciu wspólnoty z innymi.
Jeśli się zastanawiasz, czy Twój angielski jest wystarczający, to jeśli rozumiesz 70% treści strony zapisów [TUTAJ – KLIK], poradzisz sobie bez problemu na warsztatowych ćwiczeniach 🙂
Z życzeniami dobroci dla siebie,
Małgosia