Przeczytałam w mediach taki nostalgiczny tekst o tym, że teraz to dzieci trzeba traktować jak dorosłych. Jestem głęboko przekonana, że tak było właśnie tych „starych dobrych czasach” – dzieci szybko stawały się nie tylko dorosłe, ale czasem bywały już małymi staruszkami na skutek ciężarów, jakimi je obarczano.
O tym jest mój ostatni tekst dla Aletei [KLIK] – jak możemy traktować dzieci. <3 Czy jak dorosłych? Co by to znaczyło? Czy są wyżej, niżej, czy równe, i czy zawsze, we wszystkim i wszędzie?
Bądźcie dobrzy dla siebie i nie zapomnijcie o szaliku na swoją własną szyję, bo zimno <3
m
#bliskidom
Fot. Pixabay
Dla mnie i mojego męża przełomem były tutaj książki Jespera Juula. Pierwszą pożyczyła nam koleżanka, resztę kupowaliśmy i czytaliśmy już sami. On uratował naszą rodzinę. Mam łzy w oczach, kiedy myślę o tym, jakie miałam w głowie „wzorce wychowania”. „Dziecko ma być posłuszne i ma się mnie bać, żeby było posłuszne. Trzeba je wychowywać cały czas, żeby wyrosło na ludzi. Nawet, gdyby czasami chciało się zluzować, to nie można, bo się je skrzywdzi i nie wyrośnie na ludzi. Bić wiadomo, że nikt by nie chciał, ale czasami nie da się inaczej. Pytać dziecka o coś? O jego potrzeby? Opinie? Zdanie? Liczyć się z nim, jego emocjami? Przecież to tylko dziecko! Ono nie wie, co dla niego dobre! No i być konsekwentnym ponad wszystko. Wstyd i poczucie winy u dziecka? A kto by się tym przejmował?!” I tak dalej, i tak dalej. Mam trójkę dzieci. Sześć, pięć i półtora roku. Synowie doświadczyli mojej zmiany jak już byli w przedszkolu. Córka Bogu dzięki ma lepszą mamę niż oni mieli. Z jednej strony żal mi, a z drugiej dziękuję za to, że teraz jestem już inna. Książki, własna terapia, rozmowy z mężem owocują, a Twój Blog Małgosiu dodaje otuchy, że nie jestem stuknięta i że nie tylko nie-Polacy mają takie podejście do wychowania dzieci, jak na przykład Jesper Juul czy Siegel. Dziękuję Ci za Twoją pracę. Każdy wpis jest o mnie. Każdy dodaje otuchy, że nie jest za późno, żeby być dobrym dla siebie.
Dziękuję Ci Asiu serdecznie za podzielenie się z serca! <3 Mam podobnie, u mnie to też proces. Dobrze poczuć wspólnotę z innymi w tym procesie <3