Dowód tożsamości

Dowód tożsamości

Byłam wczoraj rano na zakupach w znanej niemieckiej sieciówce tanich marketów. Gdy taśma przesuwała do kasy tygodniowe zaopatrzenie, dowiozła w końcu do sprzedawczyni trzy sztuki butelkowanego piwa Łomża, jasnego cytrynowego, o zawartości alkoholu 0,00000%. Kasjerka – osoba w moim wieku lub młodsza – powiedziała: „Poproszę dowód osobisty, bo młodo pani wygląda”.

„Ale to piwo 0%”, odparłam trzeźwo.

„Nie szkodzi. Poproszę dowód tożsamości”.

„Ale ja mam 45 lat”, dodałam zgodnie z prawdą (za półtora miesiąca urodziny).

„Poproszę dowód tożsamości, bo pani nie sprzedam”.

Uradowana i trochę zmartwiona, czy nie będę musiała rozstać się z chłodzącym złotem w butelkach, wyszperałam z kieszeni prawo jazdy (torebkę porzuciłam na początku kwarantanny), pytając, czy wystarczy. Na szczęście pani musiała jednak być młodsza ode mnie, bo dojrzała tam datę urodzenia, której moje oczy bez okularów już nie odróżnią od reszty szlaczków.

I wiecie co? Pomyślałam, że to niesamowity prezent. Że przy całym smutku, ile rzeczy zostało straconych, nienauczonych, brakujących – nie jest za późno. Nie jestem za stara. Nie jest już „po ptokach”. Mogę uczyć się jak dziecko pytać siebie o to, czego potrzebuję, czego chcę i co może pomóc. Opiekować się sobą jak maluchem, którego potrzeba kochać, sprawdzać, czy nie jest głodny, czy nie chce mu się siku albo potrzymać kogoś za rękę.

Bądźcie dobrzy dla siebie ?
m

#bliskosiebie #DziecDzieckaJestCodzien

 

5 komentarzy

Komentarze są zamknięte.