Może nazwa „zły dzień” powstała dlatego, żeby w krótki sposób ogarnąć to, czego sami nie potrafimy nawet nieraz nazwać: co się dzieje z nami, dlaczego się dzieje i co z tym zrobić.
Najczęściej zresztą zanim dojdziemy do uświadomienia sobie, że chodzi o taki dzień, przedzieramy się przez gąszcz ocen, złości, zawiedzonych oczekiwań, prób znalezienia szybkiej ulgi lub ekspresowego „naprawienia siebie”.
Przede wszystkim jednak odczuwamy brak. Jest nie tak, jak chcieliśmy. W sobie także nie znajdujemy tego, co pomogłoby zmierzyć się z takim dniem. I na pewno doświadczamy osamotnienia z całym bagażem myśli i uczuć, jaki znalazł się w naszych ramionach.
W „złym dniu” trafiamy najczęściej do takiej strefy regulacji emocjonalnej, w którym mamy mało (albo wcale nie mamy) zasobów, mało dostępu do strategii na poradzenie sobie z tym, czego doświadczamy i mało wiary w to, że z tego tunelu istnieje jakieś wyjście.
Jeśli chcecie uczyć się, jak sobie pomagać i jak wychodzić z tego miejsca, zapraszam Was serdecznie na warsztat o odporności psychicznej „Lista na deszczowy dzień”. Odbędzie się w przyszłą środę, 26.10., o godz. 18:30-21:00 na Wyspa mocy. Twoja wioska w centrum miasta, na ul. Bartla 7a we Wrocławiu.
Informacje i zapisy znajdziecie TU [KLIK].
Bądźcie dobrzy dla siebie
Małgosia