Od dawna fascynuje mnie siła, jaka jest w człowieku, by trwać mimo trudności, dramatów i braku widoków na przyszłość w kwestii zmiany sytuacji popularnie określanej mianem „bez wyjścia” (podkreślam „brak widoków”, a nie „perspektyw”, bo perspektywy są zawsze, tylko jeszcze poza naszym wzrokiem). Mogą to być trudni ludzie, trudne wydarzenia, kłopoty i sprawy, które trwają i nie ulegają zmianie z dnia na dzień. Co robić, gdy granice tego, co się jeszcze da, kurczą się tak radykalnie, że wydaje się, że już nic nie można zrobić, a nadzieja gaśnie?
Próbując przecierać te szlaki, napisałam o tym tekst dla Aleteia Polska (KLIK), choć pewnie tematu ledwo udało mi się dotknąć. Dedykowany szczególnie osobom, za którymi i przed którymi jeszcze długa walka. Przede wszystkim z własną rezygnacją, cierpieniem, galopadą myśli, że nie warto i nic już nie ma sensu. Zapraszam serdecznie do lektury.
Małgorzata Rybak