Kogo chronią granice?

Trudno nam myśleć o tym, że dbanie o własne granice jest także dbaniem o innych, gdy poruszamy się w takim kręgu kulturowym, który raczej zaleca nadużywanie siebie. Z jednej strony może nas ogarniać filozofia „nieograniczonego altruizmu” – w którym odmowa to po prostu świństwo. Odmawiać nie należy, bo nie będą Cię lubić. To także kultura zawsze odebranego telefonu, błyskawicznej reakcji na smsy (nawet mój fejsbukowy fanpage prosi mnie nieustannie, bym odpowiadała natychmiast, by podnieść jego statystyki). Nieważne, jak wygląda nasze życie (u mnie – na przykład najmłodszy synek chory aktualnie na ospę), nieważne, jakie mamy priorytety. Jeśli ktoś czegoś chce, trzeba to dać natychmiast. I dawać w każdej sytuacji.

Mamy też szczególny dar do optymistycznego wyrywania z kontekstu rozmaitych cytatów, które rzekomo zalecają ignorowanie własnego świata wewnętrznego. „Jeśli Ci smutno, znajdź kogoś smutniejszego od Ciebie”. „Jeśli czegoś potrzebujesz, pomyśl o tym, czego potrzebują inni”. Na pewno nawet w tych urywkach są ziarenka prawdy – gdy wychodzimy do drugiego człowieka może nas spotkać niespodzianka. Piękno spotkania we wspólnym doświadczeniu. Radość wymiany. Odkrywamy, że dając, zostajemy także obdarowani. Jeśli jednak potraktujemy te inspiracje jako zachętę do ignorowania tego, co w nas prosi o zaopiekowanie – dotrzemy do ściany wypalenia. I może tak być, że filozofia nieograniczonego dawania z siebie ma na drugim końcu straszne sceny za zamkniętymi drzwiami domu. Sceny wielkiego żalu, wściekłości, a nawet rozpaczy. Bo ja się opiekuję wszystkimi, a mną nikt. Bo nikt mi nie powiedział, że jeśli nie postawię opieki nad sobą jako punktu wyjścia do bycia dla drugich, to się rozjadę. I że naruszanie własnych granic naruszy relacje z innymi, obciążając je żalem.

Jasne, że są ludzie, którzy „nie widzą granic”. Najczęściej to te same osoby, które nie widzą, od jak dawna stracili poczucie swoich własnych granic i żyją poza nimi, oderwani od realizmu na swój własny temat. Wobec nich potrzebujemy szczególnie umieć zaopiekować się sobą, by czynić nasze „nie” słyszalnym.

Grafika – to element trwającego cyklu warsztatowego „Droga do siebie samej”.

M

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *