W ramach projektu „Kochaj, bądź, działaj” są ostatnio małe radości. Wczoraj do chętnych Czytelników poszedł pierwszy newsletter – list podsumowujący ostatni czas, w którym dzielę się tym, co mnie inspirowało i co pomagało. Czekałam z tym kilka tygodni, zastanawiając się, jak najbardziej uszanować okazane mi zaufanie. Newslettery kojarzą się nam najczęściej z ofertą handlową (kolejną w naszych skrzynkach), gdzie pod pozorami personalizacji (usługodawca zwraca się miło i po imieniu, jak ktoś, kto nas sobrze zna), kryje się pragnienie budowania bazy klientów.
Świat się zmienia i nie ma w tym nic strasznego; nowe środki komunikacji, nowe metody marketingu. Myślę jednak, że chciałabym raczej budować środowisko ludzi zainteresowanych ideą sensownego, dobrego życia, w którym szczególne miejsce zajmują relacje z innymi, skuteczne działanie (różne od działań pozornych czy drenujących z nas energię) i spójność z własnymi wartościami. Dobrze, jeśli możemy sobie nawzajem w tym pomagać.
Fakt, że ktoś powierza mi swój adres e-mail, uważam w dzisiejszych czasach za przejaw niejakiej odwagi. 🙂 To też oznacza, że z szacunku dla tego zaufania nie chcę zaśmiecać niczyjej poczty. Jednocześnie wiem, że osobiście podjęte tematy mogą zostać po drugiej stronie maila nieprzyjęte, niezauważone, a nawet zespamowane. Nie zraża mnie to zupełnie. Idea tego projektu jest taka, że bierzesz dla siebie, co chcesz.
O innych radościach napiszę już niebawem. Małe radości są dla mnie ważne, bo projekt zakiełkował na rozoranej glebie trudnych doświadczeń. Pierwsze kwiatki cieszą oczy jak przebiśniegi.
Dobrego dnia i dobrego weekendu – w pierwszym tygodniu września na szczęście mamy już piątek, a ja po szkolnym przemeblowaniu naszej codzienności czuję się jak żołnierz zniesiony z placu bitwy. 😉
Małgorzata Rybak
Jeśli chcesz się dopisać do newslettera, szukaj okna w kolumnie po prawej stronie bloga, z podpisem „List”. To statyczna wersja formularza, który wyskakuje także w formie zaproszenia na stronie.