Małżeństwo i samotność

Małżeństwo i samotność

Napisałam ostatni tekst dla Aletei [KLIK] oryginalnie pod innym tytułem – „Samotność w małżeństwie”. I choć redakcja postanowiła zaciekawić czytelników zmieniając go na pytanie: „Czy małżeństwo jest po to, by leczyć samotność?”, ja nie miałam intencji, by postawić sprawę albo-albo. „Leczy samotność” albo „w ogóle nie jest od tego”.

Bardziej mnie interesuje, do czego ona jest potrzebna, co może dawać, skąd się brać, bo tu są rozmaite i naprawdę różne historie. Może być przeżyciem muru, który urósł i oddziela ludzi od siebie – i wtedy potrzeba się zająć tym, skąd się wziął. Może wynikać z braku osobistych zasobów i potrzeby wsparcia, którego trzeba poszukać. Może być miejscem regeneracji i ogarniania siebie. Może być też czymś, co polubimy i do czego damy sobie nawzajem prawo. I wiele innych jej oblicz.

Macie jeszcze pomysły, jakie to oblicza i co można z nimi zrobić? I jak siebie wspierać, by stawała się takim obszarem przyjętym i rozwojowym?

m