Macierzyństwo to także szansa spotkania z sobą samą.
To szansa na spotkanie z poczuciem własnej wartości, które w wyjątkowo nagiej postaci pojawia się wtedy, gdy jesteśmy słabe, zmęczone, zanurzone w monotonii, blisko małych dzieci, gdy nie wyrażają nas zawodowe osiągnięcia i znane ścieżki kompetencji, a wszystko jest nieznane i nowe.
Szansą na spotkanie z poczuciem własnej wartości jest także macierzyństwo niespełnione – gdy upragnione dziecko nie pojawia się i potrzeba zaopiekować się w sobie brakiem, ale nie pozwolić, by nas zdefiniował.
Bycie mamą to szansa na spotkanie z własną bezsilnością i utratą kontroli – a zarazem możliwość wyzwolenia z planowania co do minuty, z naiwnej wiary w bezgraniczną moc wpływania na zachowanie drugiego to człowieka, po to, by móc odkrywać go jako inną planetę, pełną niespodzianek.
To szansa na spotkanie z własną złością i uczenie się, co ona oznacza i jak nie zamieniać jej w niszczące tornado.
To szansa na uczenie się opieki nad sobą i troski o siebie oraz szukania wsparcia, by w filiżance nie brakło miłości tak potrzebnej tym, co stawiają pierwsze kroki w nieznanym świecie.
To szansa na odkrycie własnej wrażliwości w dziecięcych zachwytach nad światem. I możliwość poznania tego świata na nowo w dziesiątkach pytań i kolorów.
To szansa powrotu do siebie jako dziecka i odkrywania miejsc słabych i zranionych, po to, by pisać historię choć trochę na nowo.
To nieskończona ilość oddanych w darze uderzeń serca i szansa przyjmowania po kropelce przytuleń policzka, ciepłej małej rączki schowanej w naszej dłoni oraz wszystkich najcudowniejszych „kocham Cię” (po bezradnych „nienawidzę Cię”).
To nieustanny rozwój.
M
Fot. Julie Johnson / Unsplash