Matkować sobie

Matkować sobie

Jeżdżąc autem dużo już słyszę w reklamach w radio o Dniu Mamy – i o tym, że „mamo, masz prawo zadbać o siebie”.

Mam taką myśl, że kiedy potrzeby mamy są od zawsze w zaniedbaniu, to owo prawo do zadbania o siebie może przychodzić w takiej postaci: „A teraz dajcie mi wszyscy święty spokój”. Czyli razem ze złością na dzieci, którzy w głowie mamy stają się „złoczyńcami” i żarłocznymi sępami, które pochłoną każdą ilość czasu i energii.

Odpychane, obwiniane za zmęczenie mamy, przyjmują balast winy na siebie, nawet jeśli pozornie stawiają opór. Zapamiętają, że są kłopotem. Że chcą za dużo. Że fakt, że mają brzuchy, które bywają głodne, ręce, które rozlewają sok albo nogi, które się brudzą – jest problemem.

Wszystko się plącze, gdy rodzice przenoszą na dzieci rolę dorosłych osób w domu. No bo to rolą dorosłego jest zaopiekować się zmęczeniem i potrzebami – dzieci nie potrafią (i nie powinny) tego robić wobec rodziców.

Co więc zamiast oczekiwania, że dzieci dadzą nam w końcu święty spokój? Mama może się uczyć matkowania sobie. Czułego i życzliwego spojrzenia na siebie. Decydowania, ile na siebie wziąć. Gdzie szukać oddechu, jak odpoczywać, jak kochać siebie i jak znajdować wsparcie innych dorosłych osób w opiece nad dziećmi.

Czyli innymi słowy – jak troszczyć się o dziecko w sobie, które samo nie miało szansy nauczyć się opiekować własnymi potrzebami. Bo może nikt ich nie widział, a może jako dziecko już zajmowała się głównie potrzebami własnych rodziców. I ten gniewny komunikat – „Dajcie mi w końcu święty spokój” – może tak naprawdę płynie pod ich adresem.

Jeśli chcesz się uczyć „matkowania sobie” – zapraszam Cię serdecznie do grupy rozwojowej online pt. „Wewnętrzne dziecko”, która startuje w Dzień Dziecka i potrwa 4 tygodnie.

Do 20 maja udział w grupie jest w najniższej cenie „early bird” – czyli 150 zł.

Informacje i zapisy – TU [KLIK]

Z życzeniami dobroci dla siebie <3

Małgosia