Miejsce w ciele

Miejsce w ciele

Wczoraj był mój dzień w gabinecie na Bartla.

Opowiadałam niedawno znajomej, dlaczego moim marzeniem w gabinecie były fotele. Dlatego że sesja zaczyna się od tego, że człowiek daje sobie miejsce. A jeśli dopiero tego się uczy, to łatwiej to robić z pomocą drugiego człowieka, który organizuje to miejsce dla Ciebie.

Fotel to nie krzesełko, jakie znamy z przysiadania na kanciku, w biegu, na chwilę, w niewygodzie. W ostrożności, by nie zająć zbyt wiele przestrzeni i czasu. „Nie chcę sprawiać Ci kłopotu”. Na krzesełku sadzamy swoje ciało jak małe dziecko, by nie przeszkadzało dorosłej głowie.

Inaczej z fotelem. Fotel daje miejsce. Oparcie. Pozwala poczuć własne ciało. Oddać jego ciężar temu, o co się opiera.

Pytania, które padają na sesji, pomagają nieustannie poczuć swoje życie w ciele. Nie w ściśnięciu, tłumieniu, negowaniu własnego życia wewnętrznego. To własne życie wewnętrzne na fotelu staje się w końcu ważne. W końcu może coś o sobie powiedzieć. Dać znać, czego chce, a czego się obawia. I w końcu ktoś to usłyszy.

Lubię ogromnie w swojej pracy to dawanie przestrzeni. By drugi człowiek mogł opowiedzieć, czego mu w życiu brakuje, czego chce, a czego ma za dużo.

Lubię w swoim fotelu naprzeciwko czuć własne ciało i angażować je do tego procesu towarzyszenia drugiemu. Słuchać, jak sygnały płynące z ramion, brzucha, rąk, chcą zadawać kolejne pytania. Albo dawać drugiemu lustro, w którym może zobaczyć siebie inaczej, niż się spodziewa.

Zapraszam na Bartla 7a/2, za oknem kwitnie wielka magnolia.

Bądźcie dobrzy dla siebie 🧡
Małgosia