Aleteia w tym tygodniu opublikowała dwa teksty, których napisanie było dla mnie ważne. Pierwszy, z zeszłego roku, o tym, dlaczego strasznie św. Mikołajem, policjantem albo oddaniem dziecka panu na ulicy nie jest ani śmieszne, ani „lajtowe” (znajdziecie go TU [KLIK]), a drugi – o koncepcji „grzecznego dziecka” (TU [KLIK]). I o sprawdzaniu, jaki obraz własnych dzieci ona w nas buduje i czy rzeczywiście wspiera wychowanie, czy raczej jest skutecznym ręcznym hamulcem, przez który wspólna podróż bywa bardzo trudna.
A poniżej obrazek, który te myśli zainspirował. Niby żart – a przecież nieszczególnie do śmiechu…
Jak Ci jest ze słowem „grzeczny”, „grzeczna”?
dobrego dnia <3
m