Od kiedy Pawełek nauczył się pisać, prowadzi dzienniki, kalendarze i pamiętniki. Wczoraj zapisał sobie po angielsku właśnie to zdanie. „My home is heart”.
Okazało się, że miał na myśli Ziemię. Ale na stoliku nocnym leżał „Atlas of the Heart” – przepiękna publikacja, którą Wam jeszcze pokażę. No i to go zmyliło.
Ale wiecie, mnie absolutnie zachwyciła ta myśl.
– Mój dom jest w moim sercu. To niesamowite – powiedziałam. – Można wtedy być jak ślimak i mieć swój dom ze sobą wszędzie, gdzie się jest.
– No co ty, mamo, ślimak ma dom na plecach!
Nie do końca się zrozumieliśmy. Ale zauważyłam jeszcze jedną rzecz – że Ziemia i serce składa się po angielsku dokładnie z tych samych liter.
No, to jest coś. Mieć swoje miejsce na Ziemi. Mieć swoje miejsce u siebie. Czuć się u siebie jak w domu – we własnym wnętrzu, gdzie nikt na ciebie nie napada, nikt ci nie mówi, że jesteś głupia, bo nie dowiozłaś, nie doniosłaś, nie udało ci się.
Mieć w sobie dom, w którym jest się kochanym i przyjętym. Gdzie ma się swoje wydeptane ścieżki i ulubione kąty. W którym czeka ciepła herbata i koc albo lody truskawkowe.
A pod stopami czuć Ziemię, która niesie, kołysze i jest wystarczająco twarda, by można na niej skakać ze szczęścia, i na tyle miękka, by przyjąć chwile, kiedy padasz, leżysz i potrzebujesz po prostu poczuć jej czułość pod plecami.
Jakby Ci było z takim domem? 💚
Małgosia