„Jesienią, gdy dzień zmierza ku zmrokowi coraz szybciej, tak potrzebne jest światło. Jak w każdej szarej godzinie. Wtedy, gdy wytęskniony sen nie nadchodzi albo budzik wyrywa ku nowym wyzwaniom, gdy głowa jeszcze nie odpoczęła po starych zmartwieniach.”
Jestem wdzięczna Aletei, że mi samej przypomina kolejny tekst [TU – KLIK] z tej serii tych o różańcu, które pisałam rok temu. I ja potrzebuję przypomnienia i tej nadziei.
A tejemnice światła są jednymi z moich ukochanych. W sumie wobec wszystkich jestem jak Ania z Zielonego Wzgórza, przejeżdżająca z Mateuszem Cudbertem poraz pierwszy aleją do nowego domu na Wsypie Księcia Edwarda. Może przez to, że jak taka kwitnąca aleja przecinają dla mnie i najbardziej szarą codzienność, i najtrudniejsze mapy świata, które powstają we własnym sercu.
Dobroci dla siebie 💛
Małgosia