Nie czyta w myślach, ale zauważa

Nie czyta w myślach, ale zauważa

Mimo że klienci mogą wierzyć, że w naszej pracy czytamy im w myślach, niestety tak nie jest. Ani nie mamy wyczerpującej wiedzy na ich temat, ani nie znamy odpowiedzi na ich pytania.

Mogę jednak rozpoznawać, kiedy jakieś zdanie wydaje się jedynie tytułem większej opowieści. Również to rzucone mimochodem. To zawierające sarkazm. Albo takie, w którym brak nadziei. Zawierające taki ładunek krytyki pod własnym adresem, że w gabinecie jakby gasło światło.

Mogę zapraszać do tego, by to, co potrzebuje być powiedziane, mogło się nam w tej bezpiecznej przestrzeni bardziej ujawnić. Pokazać. Odkryć coś bolesnego albo coś bardzo wrażliwego i potrzebującego.

Mogę pomóc klientowi to zaopiekować.

Czasem to dopiero początek, więc lubię pamiętać, że jesteśmy w procesie. I choć nie kontaktujemy się ze sobą między sesjami, jesteśmy w wewnętrznym dialogu i myślach o tym, co na sesji się wydarza.

Choć może się wydawać tylko szukaniem drogi z punktu A do punktu B, coaching to wypływanie na głębiny. Tak go przeżywam, taką mam nadzieję, tak chcę pracować.