Gdy daję z siebie „wszystko”, znaczy to, że oddaję to, czego oddawać nie wolno i bez czego moje funkcjonowanie staje się po ludzku niemożliwe.
Jestem wdzięczna bardzo fizjoterapeucie, w którego gabinecie po raz pierwszy dwa lata temu usłyszałam o „kredycie wewnętrznym”. Praca fizjoterapeuty polega w ogromnej większości wypadków na pomocy ludziom, którzy takie kredyty – wobec własnych granic, dobrostanu, zdrowia – (często nieumyślnie) zaciągają. O takim kredycie piszę w artykule dla Aletei TU [KLIK].
Daleka jestem także od osądzania, dowalania, ocen. Wszystko bierze się skądś i jeśli nie umiemy chronić siebie przed samozajechaniem, to głównie dlatego, że nikt nas tego nie nauczył. Za to teraz, dziś, w tym momencie jest dobry czas, by wziąć sprawy w swoje ręce i sprawdzać, co i z czyją pomocą mogę robić, by uczyć się, jak troskliwiej opiekować się sobą.
Z wielką cierpliwością wobec siebie (której mi czasem brakuje) uczę się budowania takiej relacji z sobą samą, w której znajdzie się miejsce na troskę, uważność i odejmowanie sobie ciężaru, a nie dokładanie.
Dziś rozpoczyna rozruch wakacyjna grupa rozwojowa „Praktykowanie dobrostanu”. Będziemy szukać dróg do troski o siebie i swoje zasoby przez prawie pięć tygodni. Jeszcze dziś można dołączyć w cenie przedsprzedaży. Link z informacjami znajdziecie TU [KLIK].
A jeśli potrzebujecie spotkania stacjonarnego, w przyszłą środę wieczorem widzimy się we Wrocławiu na warsztacie o dobrostanie [TU – KLIK].
Informacje znajdziecie w linku pod postem.
Bądźcie dobrzy dla siebie 💚
Małgosia
Fot. Pixabay