Jak to się dzieje, że mimo dorosłych lat tak wiele osób boleśnie traci dostęp do własnego głosu, wyrażania potrzeb czy realizacji własnych pomysłów na spędzanie Świąt?
W Świętach jest wiele elementów „bezczasu” – bezczas to obrus prababci, zastawa ze złotym brzeżkiem, którą oglądaliśmy ledwo odrastając od stołu, lampki pradziadka, które przynosił ze strychu.
Bezczas – to kolędy, opłatek, zupa grzybowa albo barszcz.
Do tego bezczasu, który można by nazwać tradycją i wszelkimi jej osobistymi odmianami, niosącymi jakieś poczucie stałości i bezpieczeństwo, a niekiedy także rozczulenia – dołączają jednak jeszcze inne bezczasy.
To na przykład dziecięca cząstka nas, wypatrująca pierwszej gwiazdki z nosem przyklejonym do szyby i zapartym tchem – ale także pamiętająca, że dzieci i ryby (jak karp w galarecie) głosu nie mają.
To też cząstka pamiętająca swoją rolę rodzinną od najmłodszych lat – dowcipnisia, ratownika, strażaka gaszącego pożary. Pilnowacza nastrojów innych ludzi do punktu, w którym własnych potrzeb nie sposób już nazwać.
To także bezczas w pamięci starszych pokoleń – rodziców, dziadków, cioć i wujków – który nie czyni poprawki historycznej. Nie widzi, że ci młodsi – dorośli lub dorastają, że zwracanie im uwagi przy stole jest niegrzeczne, a pytania o osobiste sprawy narusza ich granice.
Co z tym robić?
Ilekroć zagarnia nas wewnętrzny bezczas – sprawdzać, czy to wyraz powrotu do naszej tożsamości (czujemy się wtedy coraz bardziej sobą i możemy kochać innych miłością wolnych ludzi), czy automatyzm niepodatny na aktualizacje albo bezczas traumatycznych wspomnień.
Ten ostatni wrzuca nas w bezbronność, lęk, poczucie całkowitej zależności.
Dobrze więc spoglądać na zegar, w kalendarz, w rozgwieżdżone niebo. Zawracać do „tu i teraz” dzięki zapachowi choinki albo uczuciu sytości (ono pozwoli powiedzieć „nie” dwunastu potrawom).
Zapachy, smaki, dotknięcie lamówki ulubionej sukienki może nam przywracać poczucie rzeczywistości, byśmy zwracali się z czułością ku sobie samym i tym, którzy zależą od nas.
Bądźcie dobrzy dla siebie ⭐️❤️
Małgosia
Fot. z grudniowego zjazdu Szkoły Psychoterapii w ostatni weekend
