Piękna jak las

Piękna jak las

Na naszej choince w tym roku oprócz lampek zawisł tylko metr łańcucha z papieru kolorowego. W Wigilię o 16:30, gdy na chwilę dołączyła do nas również powalona gorączką i kaszlem córka-studentka, uznaliśmy z dziećmi ostatecznie, że nie mamy siły wieszać bombek, których przy rozmiarach choinki i tak byłoby za mało.

Ta kolejna kapitulacja, w imię racjonalnej oceny naszych sił, dołożyła kolejny kamyk do niezwykłych, niewesołych, pełnych głębin życia świąt. Nie powiedziałam na głos, że rano miałam jeszcze nadzieję, iż powycinam z białego papieru śnieżynki, które jakoś nagość drzewka przyodzieją. I może jeszcze kilka lat temu nie dałabym za wygraną.
Ale teraz dałam.

Kiedy między sprawami domowej pani pielęgniarki siadłam samotnie do sernika i kawy, zaczęły mi do talerza lecieć łzy, że mogę zrezygnować ze wszystkiego, ale ze wspólnego świętowania jest najtrudniej, i niebiański sernik jedzony w pojedynkę nie ma znaczenia. I wtedy akurat przyszedł do mnie odziany w świąteczny koc Pawełek, który nie widząc tych łykanych kropel soli razem z nieziemską słodyczą, krzyknął: mamo, mój ulubiony sernik!!! Nie miałam pojęcia, że stał się fanem jakiegokolwiek domego ciasta. Więc jedliśmy razem. Więc miałam z kim wzdychać, że od czegoś tak pysznego to można po prostu umrzeć ze szczęścia.

A przecież wiem, że tych razem inaczej niż zawsze było wiele. Jak graliśmy ze średnim synem „Adeste fideles”. Jak zanosiłam apteczne mikstury do izolatek. Jak kot córki dostał rozwolnienia i razem go kąpałyśmy pod prysznicem. Gdy sąsiedzi z wioski pożyczają mi litr barszczu i pouczają, jak go rozmnożyć.

Gdy choinka, jak na obrazku Marii Kaczorowskiej, martwi się: „Już święta, a ja jeszcze w lesie” – a zajączek jej odpowiada: „Dla mnie jesteś piękna”.

I gdy przychodzi na świat i do mojego świata On i mówi: „Chciałbym, żebyś mogła na mnie liczyć zawsze”.

Pięknego czasu. 🎄❤️

Jeden komentarz

Komentarze są zamknięte.