Pierwszy list z „pomiędzy”

Pierwszy list z „pomiędzy”

Piszę do Ciebie z czasu pomiędzy.

Pomiędzy przedświąteczną bieganiną a noworocznymi fajerwerkami.

Widziałam dziś w markecie, że handlowcy już go zagospodarowali: cichcem wyjechały krasnale i mikołaje, a weszły wiosenne porządki i walentynkowe serduszka.

Świat nie chce, żebyśmy byli pomiędzy. Rozumie je jako brak presji, brak dopaminy – czyli śmierć. Dlatego wymyśla sposoby na to, byśmy nie zatrzymywali się nigdy.

A przecież „pomiędzy” zasila nasze życie, by mogło się toczyć w rytmie wdechu i wydechu.

Zobacz, tu też uchwyciłam zdjęcie z mojego „pomiędzy” – między jednym zielonym światłem a drugim. Jakie to szczęście, że można się wtedy zatrzymać.

Liczniki sekund przy reflektorach odejmują z czasu „pomiędzy” kropelka po kropelce, byśmy broń Boże nie mieli cienia wątpliwości, kiedy znowu ruszymy.

Jak co roku w tym czasie wpadam do „pomiędzy”. Jest ono w tym roku jest wyjątkowo długie – wyznacza go rytm ferii świątecznych, a te potrwają aż do Trzech Króli.

Od kliku dni mam wielką ochotę popisać Ci listy z mojego „pomiędzy”. Jest ono jednak pełne rodzinnego dziania się, spotkań, gości. Więc jakoś będę musiała te listy z „pomiędzy” rozłożyć w czasie.

Pozdrawiam Twoje „pomiędzy”, zwłaszcza gdy wydaje Ci się nic nie znaczące. Zachęcam Cię gorąco do tego, by nadawać znaczenie tym arcy-zwykłym chwilom.

W końcu żadna z nich nie jest podobna do drugiej, jak nasze linie papilarne.

Także w „pomiędzy”, a może zwłaszcza wtedy – pamiętaj o dobroci dla siebie.

Małgosia