Z początkiem roku – piszę.
Nie znam lepszego sposobu przystawania ze sobą sam na sam.
Piszę by dać sobie znać, że moje myśli są ważne. Że to co przeżyłam – jest super-mega-ważne. Warte szukania przez miesiąc odpowiedniego zeszytu (na wszystko mam odpowiednie zeszyty: na uczenie się z kursów i szkoleń, na notatki z mojej terapii, oddzielny zeszyt na notatki z fizjoterapii, na planowanie pracy, na burze mózgów i nowe pomysły na warsztaty, itd.).
Piszę, gdy coś ważnego potrzebuje zostawić ślad. By zapamiętać. By lepiej zrozumieć. By zaopiekować.
Nie lubię paplania co ślina na język przyniesie. Słuchanie albo czytanie paplaniny mnie okropnie męczy. Wybieram, co jest dla kogo. Są rzeczy, które są tylko dla mnie.
Piszę od zawsze. W pisaniu jestem najbardziej. Pisanie jest dla mnie moim własnym pokojem, z kominkiem, fotelem i zapachem chleba.
Zapełniam zeszyt podsumowaniem poprzedniego roku. Wdzięcznością za konkretnych ludzi, miejsca, zdarzenia. Powili, po kawałku. Z początkowego nie-wiadomo-co wyłania się osobista i dzielona z innymi przestrzeń. Kształt, smak, kolor.
Jeśli chcesz podsumować swój 2023 razem, zapraszam na wtorkowy Krąg Kobiet we Wrocławiu, są jeszcze miejsca.
Będą świece, będzie zapach mandarynek i kawy, będzie świętowanie, będzie obecność.