Wróciłam wczoraj do domu ze światłowodu w mieście przed północą, ale to wracanie jest mi po warsztacie potrzebne, by w środku pomieścić wszystkie uczucia, wrażenia i odkrycia. W znanym poczuciu, że odcina mi już prąd, które witam z myślą, że to znaczy, że byłam obecna. I dawałam tę obecność, jak umiałam i mogłam, nie skąpiąc jej, ale szukając obfitości spotkania i kontaktu.
Stworzyliśmy wczoraj krąg szesnastu osób zanurzonych w doświadczanie wewnętrznego dialogu, spotykanie swoich części i dzielenie się tym, co w nas żywe. Dla mnie był to przebogaty czas eksplorowania i wspólnoty – choć to przecież tylko początek i kawałek drogi poznawania siebie samych.
Mam nadzieję, że zostanie z nami wiele czułych i wspierających słów, które znajdą się pod ręką, gdy zrobi się trudno.
A wcześnie rano przyszła do mnie taka wiadomość (na zdjęciu poniżej), po której przyszło do mnie wzruszenie i spokój, tak, że zasnęłam jak niedźwiedź jeszcze na dwie godziny.
Dziękuję.
I dziękuję bardzo wszystkim innym osobom za informację zwrotną. Czasem nie odpowiadam od razu, no bo właśnie. Wzruszają się we mnie różne części i sobie z tym jestem pomalutku, by ładowało moją bateryjkę i podpowiadało, jaką wartość chciałabym wnosić do życia ludzi, którzy chcą korzystać z tego, co proponuję.
Bądźcie dobrzy dla siebie 💚
M