To są uchwycone przeze mnie okruchy i impresje z miejsca, które jest jeszcze „work under construction”, a które zainicjowała i organizuje we Wrocławiu Aleksandra Mroczko. Impresje nie oddają mojego zachwytu nad jego urodą i czułością wobec detali, którymi jest urządzane. Moje impresje nie oddają piękna okolicy. Poczucia, że jest tam czym oddychać. Nadziei, że będzie to miejsce pełne życia, ważne i karmiące dla wielu osób.
Dla mnie zaproszenie Oli do współtworzenia tej przestrzeni zbiega się z tęsknotą za spotkaniami stacjonarnymi. Jeśli śledzicie moje poczynania, wiecie, że moje założenie własnej działalności przypadło na czasy online i to jest w tej chwili moje jedyne miejsce spotkań z osobami, które pragną korzystać z tego, czym mogę się podzielić. Jestem w tym onlinie jak najbardziej żywa, obecna, cała. Nie ujmuje mojej gotowości i uważności – to dla mnie miejsce budowania autentycznych więzi i tworzenia doświadczeń, które można zapamiętać.
Jednak wiem, że istnieje grupa osób, które z różnych powodów nie przyzwyczaiły się do tej formuły albo pamiętają czasy spotkań warsztatowych i wspólnego picia herbaty. Niezobowiązujących albo ważnych rozmów przed i po.
Daję Wam więc znać, że przygotowuję się do pracy na żywo i że będę częściowo dostępna w tej formie także.
Do osób, które korzystają z mojej pracy, przesłałam niedawno anonimową ankietę z pytaniem, w czym chciałyby uczestniczyć i jakie mają potrzeby.
Jeśli chcesz w niej zostawić swoje potrzeby, możesz to zrobić także TU [KLIK].
Wkrótce więcej zdjęć, więcej wieści 💚
Ślijcie proszę temu projektowi ciepłe myśli i życzliwość pachnącą latem jak polewa truskawkowa 🧡
M