Przytulenia własnej samotności – choćby tej przy stole pełnym ludzi – tak jak się przytula nowo narodzone dziecko.
By słyszała bicie Waszego serca, czuło ciepło Waszej piersi, słyszała głos płynący z głębi ciała i mogła się poddać kołysaniu Waszych rąk.
By wiedziała, że na pewno z nią jesteście i nigdy jej nie opuścicie.
Że czule patrzycie na to, jaka jest dzielna i jaka potrzebująca.
Byście wiedzieli, co lubi najbardziej, co jej smakuje, czego się jej dobrze słucha i jak ją trzeba kochać.
Byście opowiadali jej – jak się opowiada historie na dobranoc, z szelestem przerzucając kartki najpiękniejszych ksiąg – ilu bliskich ludzi jest obok niej. Ilu podobnie jak ona czeka na znak, że wszystko z nimi w porządku.
Że mogą być, kim są. Podobnie jak Wy.
Życzę Wam tego dzisiaj.
I zawsze – dobroci dla siebie, a szczególnie wtedy, gdy myślicie, że Wam się ona nie należy.
Małgosia
