Przytulenia własnej samotności

Przytulenia własnej samotności

Przytulenia własnej samotności – choćby tej przy stole pełnym ludzi – tak jak się przytula nowo narodzone dziecko.

By słyszała bicie Waszego serca, czuło ciepło Waszej piersi, słyszała głos płynący z głębi ciała i mogła się poddać kołysaniu Waszych rąk.

By wiedziała, że na pewno z nią jesteście i nigdy jej nie opuścicie.

Że czule patrzycie na to, jaka jest dzielna i jaka potrzebująca.

Byście wiedzieli, co lubi najbardziej, co jej smakuje, czego się jej dobrze słucha i jak ją trzeba kochać.

Byście opowiadali jej – jak się opowiada historie na dobranoc, z szelestem przerzucając kartki najpiękniejszych ksiąg – ilu bliskich ludzi jest obok niej. Ilu podobnie jak ona czeka na znak, że wszystko z nimi w porządku.

Że mogą być, kim są. Podobnie jak Wy.

Życzę Wam tego dzisiaj.

I zawsze – dobroci dla siebie, a szczególnie wtedy, gdy myślicie, że Wam się ona nie należy.

Małgosia