Ramy i bliskość

Warning: Trying to access array offset on value of type null in /home/malgorzatarybak/websites/wp_2/wp-content/themes/fluida/includes/loop.php on line 270

Ramy i bliskość

Tematem coachingu bywa potrzeba bliskich relacji i poszukiwanie, jak w życiu bliskości mieć więcej.

Jednocześnie to do mnie klienci kierują swoją opowieść o tym, że potrzebują bliskości. Jako powiernik ich potrzeb, ja także staję się przez godzinę trwania sesji kimś bliskim.

No ale przecież klienci mi płacą, nasza relacja jest ograniczona ramami czasu i przestrzeni, więc czy to jest bliskość?

Jechałam wczoraj w korku, myśląc o tym, po co są te ramy i dlaczego klient nie mógłby w dowód wdzięczności wyprowadzać mi psa, gdybym takiego miała, dzwonić do mnie i umawiać się ze mną na kawę. I gdy rozpędzałam się już, bo korek drgnął, musiałam szybko zahamować, by nie wylądować w bagażniku auta przede mną.

No właśnie. Gdy nie ma ram, jest kraksa. Mieszają się granice, nie wiadomo, co jest czyje, za co kto odpowiada.

Dzieje się tak właśnie dlatego, że relacja w coachingu jest bliska – ludzie w gabinecie opowiadają o rzeczach, o których się nie mówi nad wątróbką.

Czasem po raz pierwszy w życiu komuś mówią o tym, jak się czują sami ze sobą, jak się czują w swojej pracy i relacjach. Czasem po raz pierwszy w życiu ktoś ich o to w ogóle pyta.

Po raz pierwszy nieraz mogą powiedzieć coś o swoich marzeniach albo przyznać się do rozczarowań.

Jasne, że jest w tym odrobina smutku, że sesja dobiega końca. Tyle nieraz jeszcze chciałoby zostać powiedziane. Czasem coś zostaje odkrytą niewygodą albo zabranym do własnego życia pytaniem, na które odpowiedź dopiero przyjdzie.

Jeszcze niezręczność finansowa na koniec, która może sprawiać, że dla klienta „czar pryska” i może myśleć, że kupił usługę jak u mechanika. Ale wynagradzając mnie, klienci dbają o równowagę i dziękują mi za mój czas, skupienie na nich i pracę tym wszystkim, co mam i potrafię, i co mogę w ten proces towarzyszenia im ze swojej strony zaangażować.

Po sesji nie staję się białą plamą, jak mechanik. Pozostaję w myślach moich klientów. Zostawiam ślad doświadczenia, jak to jest być słuchanym. W myślach mogą wyobrażać sobie, co bym powiedziała, polemizować ze mną, albo czuć moje wsparcie i kibicowanie w ich odwadze zmierzania ku życiu, jakiego chcą.

Tak to wygląda od kuchni.

Bądźcie dobrzy dla siebie
Małgosia