Rysowanki

Rysowanki

Dziś udało mi się dotrzeć do takiej formy spędzania czasu, którą bardzo lubię (niestety rzadko sobie na nią pozwalam), i rysuję ilustracje do „Rozkwitalnika marzeń” – mini-workbooka dołączonego do warsztatu o marzeniach. Za oknem w końcu deszcz daje szansę nasionkom, choć pewnie także zakłóca niejeden wycieczkowy plan.

I jestem sobie przy sprawdzaniu, czego potrzebujemy, by spełniać marzenia i przy myśli, że nieraz naprawdę dużo trzeba w sobie zaopiekować, zanim to stanie się możliwe, by w ogóle marzenia mieć.

Bądźcie dobrzy dla siebie <3

M

Ps Ja też mam takie myśli przy tych rysunkach, że może z tych moich marzeń nic nie wyjdzie. Że krzywo. Że z tabletem graficznym, na który mnie nie stać jeszcze, byłoby łatwiej i że „marzenie ściętej głowy”. Że gdybym ASP skończyła, to może wtedy by miało sens. Że spawacze i księgowi to robią konkretne rzeczy, a ja tu rysuję jak w oddziale przedszkolnym i kto by z tego wyżył albo utrzymał działalność gospodarczą. Czuję jak te myśli zaciskają obręcz na moich barkach i bardzo chcą, bym w nie uwierzyła. Ale już się uczę z nimi z rozmawiać. Kreska po kresce, obrazek po obrazku, tak sobie gawędzimy, żeby te myśli tak strasznie się o mnie nie bały.

2 komentarzy

  1. Asia Be

    Wiesz Małgosia, coś Ci „powiem.” Gdybym to ja miała takie myśli, jak te o których piszesz, to bym się nimi strasznie przejmowała, zwłaszcza, że mój krytyk byłby podobnie męczący. Ale kiedy czytam je „z boku” widzę jakie są (za przeproszeniem) głupie ( nie bierz tego oczywiście do siebie 🙂 to bardziej sobie to mówię, żeby na Twoim przykładzie na przyszłość mieć do nich życzliwy dystans).

    1. Małgorzata Rybak

      Dzięki! Tak, ja się tym dzielę też dlatego, by pokazać, że taki krytyczny głos to jest coś, co ma większość ludzi i ja oczywiście go bardzo dobrze znam! U mnie ma skalę operową i potrafi i basem dowalać, i na wysokim „C” śpiewać. I to taka mrzonka, że z dnia na dzień się go po prostu „pozbędziemy” – ale na szczęście można się uczyć go obsługiwać, dodawać nowe głosy i z czasem – on traci na sile i nie jest tak dokuczliwy <3

Komentarze są zamknięte.