Smuteczek

Smuteczek

Istnieje złudzenie, że zawsze możemy zadbać o siebie tak, jak byśmy chcieli. Oglądamy zdjęcia w social mediach i wierzymy, że są ludzie, którzy żyją jak w bajce.

A tymczasem w życiu bywa tak, że dzieje się dużo, nagle, trudno albo po prostu nie po własnej myśli. Ledwo po powrocie napisałam do Was myśli o hamaku, a już tego dnia zdążyłam być na SOR-ze z mężem i załatwiać sprawy, które na mnie nieoczekiwanie spadły.

Są dni, że ten moment pobycia ze sobą w spokoju, w nakarmieniu potrzeby odpoczynku oddala się jak uciekający zajączek. Więc dochodzą jeszcze myśli o tym, że coś z tobą nie tak, bo masz za krótkie nogi, by tego zajączka dogonić.

I z tego, że już jest trudno, robi się jeszcze trudniej.

Czasem to znak, żeby odłożyć wszystko i naprawdę dać pierwszeństwo sobie, bo inaczej coś trzaśnie. A czasem nie da się odłożyć wszystkiego – mimo że jesteś po słabo przespanej nocy, w wyczerpaniu emocjami albo fizycznym zmęczeniu.

Pisałyśmy sobie o tym z przyjaciółką na koniec dnia, dla niej – akurat takiego z urwaniem głowy.

Użyła słowa „smuteczek”.

Polubiłam je. Tak, czasem zostaje smuteczek. Przychodzi biedny, zapłakany, bo go nikt nie zobaczył, bo zabrakło dla niego czasu. Spocony i mokry wdrapuje się na kolana (nieraz posikany, bo i z „siku” nie było tego dnia łatwo) i trzęsąc się z rozżalenia zanurza ci zasmarkaną twarz w bluzkę.

Możesz poczuć jego drżące ciało i jak w tych łzach snuje opowieść o tym, że chce być kimś ważnym. Możesz przyjąć Smuteczek bez pogardy, bez mówienia mu, że nic się nie stało, że jest za mały, by płakać.

Lubię zadawać moim rozczarowaniom jeszcze jedno pytanie, które w swoim repertuarze z kolei ma mój mąż, kiedy wszystko się rozsypie. „Co z tego możemy uratować?”.

To, że widzisz, że Smuteczek potrzebuje uratowania – to już ważne. Może masz jednak dla niego coś małego? Może jakąś mądrość z tego, jak potoczyły się wydarzenia, którą zwiniesz w kolorowy papierek i włożyć do torebki „Na Zaś”?

A może coś jeszcze zdążysz przeformułować, coś pozmieniać, z czegoś zrezygnować i coś dołożyć, by dać sobie poczuć, że jesteś kimś ważnym dla siebie?

Żeby Smuteczek mógł na koniec dnia zasnąć utulony.

Z życzeniami dobroci dla siebie <3

Małgosia