„Przepraszam za kłopot”. (Choć serce mknie ku: „Dziękuję, to mi dużo daje”).
„Nie chcę być ciężarem”. (Choć chciałoby się poczuć, że można puścić ciężar ciała i nie obliczać w głowie, ile ktoś może unieść, bo przecież jeśli będzie za dużo, to powie, a może się okazać, że jestem lekka jak piórko).
„Jasne, zrobię to”. (Choć głowa obraca pytania, gdzie tą rzecz wcisnąć w grafik dnia).
„Nie ma sprawy”. (Choć ciało mówi, że to niewygodne jak cholera).
Poruszył mnie bardzo wiersz Rupi Kaur z tomiku „milk and honey”, który przypomniało warszawskie Bliskie Miejsce: „Sposób w jaki kochasz siebie pokazuje innym jak cię kochać”. A jeszcze lepiej brzmi dla mnie w oryginale: „How you love yourself is how you teach others to love you”.
Kiedy mówimy innym, że chcemy zamieszkiwać ciasne i niewygodne miejsca we własnym życiu, oni nam wierzą.
Kiedy ogłaszamy, że niczego nie potrzebujemy – wierzą, że nic nie mogą dla nas zrobić.
Kiedy traktujemy siebie źle – naśladują nas, sądząc, że to sposób, w jaki chcemy być traktowani.
Zostaje tylko pytanie: „Jak się czujesz, kochając siebie tak mało?”. „Jak Ci jest, gdy traktujesz siebie źle?”.
Może nigdy nikt o to nie pytał. Może za mało zostaliśmy nakarmieni troską i teraz potrzebujemy się dopiero nauczyć, jak to jest, traktować siebie dobrze.
Mówienie „nie” jest możliwe, gdy płynie z miłości do siebie. Asertywność to siła, która płynie ze środka – nie zestaw słów.
W grupie rozwjowej „Praktykowanie asertywności” będziemy uczyć się, jak kochać siebie w działaniu. Jeszcze możesz się zapisać – zaczynamy w poniedziałek 27.03. Informacje i zapisy TU [KLIK].
Z życzeniami dobroci dla siebie
Małgosia