Stare i nowe

Stare i nowe

Coraz bardziej, z roku na rok, czas końca grudnia i początku stycznia jest dla mnie czasem wracania do siebie. Wycofania w to, co prywatne i własne. Co nie oznacza zresztą oddzielenia od ludzi – ale poszukiwanie takiego rodzaju kontaktu, który także jest autentyczny i bliski.  I mimo że w tym roku to prywatne przeplatało się z bardzo licznym i nieznajomym – w tym roku współorganizowaliśmy w naszej wsi przyjęcie przeszło stu osób, które przyjeżdżały tuż po świętach na Europejskie Spotkanie Młodych Taizé – to nadal nie zabrakło chwil zatrzymywania się przy sobie i drugim człowieku w tym, co małe, powolne, ciche, nie nastawione na efekty.

Jakimś punktem szczególnego docenienia zmiany, jaka się we mnie dokonuje, był Sylwester – w którym odkryłam w sobie pozwolenie na chodzenie po domu w dresie, brak jakiejkolwiek presji na szampańską zabawę i na poszukiwanie akceptacji w okolicznościach imprezowych. Ponieważ spędzałam ten wieczór i witałam Nowy Rok z Pawełkiem, w czasie gdy nasze nastolatki z Andrzejem organizowali taneczne Święto Narodów w ramach ESM w pobliskiej szkole w naszej wiosce, mogłam odkrywać, jak bardzo zaczyna się we mnie rozgaszczać to, co Brené Brown nazywa przynależnością do samego siebie – zamiast prób dostosowania się do innych w celu uzyskania pozoru poczucia przynależności. A ta przynależność do siebie od dawna podpowiada mi, że przełom roku nie jest dla mnie powodem do wielkich koncertów pod Wielką Krokwią, ani do wystrzeliwania ptaków, zbieranych potem do plastikowych worków. Raczej to dla mnie moment bardzo osobistego świętowania – i tego, co było i tego, co nadchodzi.

O tym napisałam swoje sylwestrowo-noworoczne teksty. Pierwszy – o ekscytacji tym, co nadchodzi i wdzięczności za to, co przyszło – dla Aletei (przeczytacie go TU – klik). Drugi – dla Stacji 7 i choć poproszono mnie, by było o poprawianiu się, rozliczaniu i postanowieniach – ponieważ nie wierzę w nie, jest o innej wizji rozwoju człowieka, w której najpierw sami sobie stajemy się bliscy (znajdziecie go TU – klik).

Życzę Wam z mojego serca, by Wasze serca pomieściły wszystko – i wdzięczność, i smutek nad stratą, i ciekawość, co przyjdzie, i nadzieję. <3

Miejcie dobry rok 🙂

m