Syfiarze, chlew i burdel

Syfiarze, chlew i burdel

Dostaję od Was wiele słów wsparcia, za które Wam bardzo dziękuję ❤

Chcę napisać kilka myśli po tym prysznicu z fekaliów, który na mnie spadł wraz z popularnością posta o przygodzie i sprzątaniu.

Niezmiennie szokuje mnie i zastanawia, jaki mechanizm stoi za tym, że ktoś pisze do mnie, nieznanej mu/jej osoby, i do innych nieznanych osób, że są „brudasami”, które „piszą bzdury” i „żyją w syfie”.

Moja wyobraźnia biegnie natychmiast w inne miejsce, w kierunku dzieci i nastolatków, które słyszą o sobie, że są „syfiarzami”, którzy „uwielbiają życie w chlewie”, w którym „jeszcze tylko nasrać i rozdeptać”.

Myślę o tym, jak dorośli próbują odzyskiwać kontrolę nad własnym życiem poprzez sprzątanie, i po części to jest możliwe i fajne, ale staje się niebezpieczne, gdy na świat przychodzą małe dzieci i konstrukcja „idealnego porządku” i „domu jako wizytówki” się rozsypuje jak domek z kart.

Jak dantejskie sceny mogą być udziałem dzieci, gdy dorośli uważają, że może dalej być jak było i w życiu nie nastąpi żadna zmiana.

Do słownika sprzątania dodałabym jeszcze słowo „burdel” – może zapominamy, ale ma ono konotacje seksualne. Jak większość innych najgorszych obelg w większości języków.

Co czuje dziecko, gdy słyszy, że jest syfiarzem i żyje w burdelu? Wyobrażam sobie, że czuje impuls tłumienia ogromnego bólu, poniżenia, rozpaczy, gniewu. Tłumienia, bo „nie podskoczy” większemu, a poza tym przecież za wszelką cenę chce być kochane.

A może podskoczy, wykrzyczy, trzaśnie drzwiami i pójdzie w długą. I długo nie wróci.

Mój serdeczny kolega Artur mawiał, że nie rozumie, jak można uważać za większe zło okruchy na podłodze niż nawrzeszczenie o nie na członka rodziny.

Nie wiem, czy te słowa, które jak wiadro szlamu wlewają się na mnie od kilku dni, to echo tamtych, usłyszanych przez osoby, które ich używają, kiedyś pod własnym adresem.

Chcę jednak skorzystać z okazji i skierować naszą wrażliwość na dzieci.

Jeśli ktoś ma ochotę, na kurs o sprzątaniu i niesprzątaniu, w którym mówię o tym wszystkim, daję przez tydzień rabat 100 zł (czyli będzie kosztował 80 zł zamiast 180 po wpisaniu kodu „godnosc”).

Link TU [KLIK].

Z miłością
Małgosia